5.06.2013

Rzeźby z bagien

Pomiędzy Castlebar i Newport tuż obok drogi leżą rzędami dziwnie wyglądające pnie drzew. Są wyraźnie poukładane, przyciągają uwagę. 


To drewno pochodzące z pradawnych lasów, które kiedyś porastały Irlandię. W wyniku zmian klimatycznych około 5000 late temu zwalone drzewa znalazły się pod wodą, która potem zamieniła się w bagna i jeszcze później w torfowiska. W czasach współczesnych eksploatacja torfowisk odkryła prastare drzewa i oto leżą teraz i czekają na swoje drugie życie. 


Sprzedażą drewna z bagien zajmuje się Michael. To jeden z wielu ludzi, od których można kupić ten rodzaj drewna. Mały kawałek na małą rzeźbę kosztuje 30-70 euro. Większe ilości Michael przywozi do klienta.    


Rzeźby robi się z trzech podstawowych gatunków: dębu, sosny i cisu. Akurat Michael ma w ofercie czerwony dąb (red oak) pochodzący sprzed 8 tysięcy lat.




W wielu irlandzkich miastach można znaleźć rzeźby, ławeczki czy zagadkowe kształty wykonane z drewna z bagien. Przemiany, którym uległo drewno uczyniły je niesłychanie twardym i odpornym. Czasem z kawałkiem takiego drewna nie trzeba nic robić, tylko odpowiednio przyciąć i ustawić... Kształty które nadała natura są wystarczająco zagadkowe. 











2.06.2013

Drabiną do średniowiecza - okrągła wieża w Kildare

Irlandzkie okrągłe wieże zbudowali mnisi około tysiąca lat temu (plus minus 200 lat).  W obliczu zagrożenia wchodzili do środka po sznurowej drabinie, ryglowali drzwi i modlili się, żeby Wikingowie oddalili się precz zanim skończy się im woda i jedzenie.



Dzięki tym kamiennym budowlom przetrwały między innymi stare księgi, które można dziś oglądać w muzeach. Wież takich jak ta w Kildare pozostało do naszych czasów tylko 17. Wejście na wysokości kilku metrów nie pozwala nawet zajrzeć do środka. Drewniane piętra i drabiny zeżarł czas.  



Na szczęście jest taka wieża, do której można wejść i wdrapać się na samą górę. Zapraszam.



Wieża w Kildare ma 6 pięter połączonych drabinami, tak jak 1000 lat temu. Odtworzenie wnętrza nie było trudne, bo w ścianach pozostały kamienne występy do mocowania podestów.



Jedno okno na każdym piętrze zapewniało oświetlenie. Na samym szczycie było tyle okien ile dróg prowadzących do opactwa.



Wchodzę po drabinach na górę, a czuję się jakbym cofał się w czasie. Wieża zwęża się, jest coraz mniej miejsca, trudno się obrócić do następnej drabiny,  a gdzie jeszcze miejsce na te worki z jęczmieniem i tykwy wypełnione wodą, gdzie ci zakonnicy się mieścili? Jak ciasno i ciemno tu musiało być... Ile dni oczekiwania zanim zagrożenie minie... Wreszcie dochodzę na czubek wieży.  



Średniowieczne irlandzkie okrągłe wieże miały wysokość około 30 metrów, czasem mniej. To zapewniało dobrą widoczność ponad najwyższymi drzewami.



No dobra, naoglądaliśmy się widoków, pora złazić. Sześć pięter w dół po stromych drabinach to nie to samo co sześć pięter do góry.





Okrągła wieża w Kildare otwarta jest od maja do września.

1.06.2013

Pałac Castletown

Pałac Castletown to jeden z lepszych przykładów stylu palladiańskiego w Irlandii. Przyjeżdżając na Zieloną Wyspę nie miałem zielonego pojęcia o istnieniu takiego stylu i to chyba też dobry przykład na to, że podróże kształcą.


źródło: http://bit.ly/10p0RuS


Cała posiadłość Castletown dała początek miasteczku Celbridge. Najpierw w 1722 roku powstał pałac ze skrzydłami i czworaki dla służby, a potem niespecjalnie długa ulica, gdzie mieszkali wszyscy rzemieślnicy potrzebni do obsługi dobrze urodzonych mieszkańców pałacu oraz cała reszta czyli miejscowa biedota. Przy każdym wjeździe na tę wielką wiejską posiadłość stał domek pełniący rolę wartowni albo stróżówki. Na zdjęciu obok - Batty Langley Lodge stojący od strony Dublina, którego używano również jako domku gościnnego dla spragnionych surowego życia nad rzeką Liffey.   


Pałac był od samego początku w rękach rodziny Connoly, która go wybudowała. Dopiero w 1965 rezydencja została sprzedana. Od 1979 roku Castletown należy do państwa i jest udostępniony do zwiedzania. Dzięki temu, że pałac był przez większość czasu zamieszkany oraz dzięki temu, że nie było tu żadnych wojen - nawet szyby w oknach są oryginalne. Pochodzą z czasów, kiedy robiło się je ręcznie.  

Jeden tylko raz pałacowi groziło niebezpieczeństwo - członkowie IRA zamierzali tu podłożyć bombę, ponieważ rezydencja należała do protestantów. Szczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, że ktoś rozumny podsłuchał ich knowania i wyjaśnił tym porywczym ludziom, że William Conolly, który wybudował pałac, był XVIII -wiecznym politykiem walczącym o zrównanie praw dla katolików i protestantów.    



Odnowa pałacu zajęła wiele lat. Do pałacu wchodzi się dziś przez dawne stajnie. Do zwiedzania udostępniony jest cały parter i pierwsze piętro. Jednym z ciekawszych miejsc jest Pokój Malowany (Tapestry Room) - jedyny taki zachowany w Irlandii. 




Długa Galeria (Long Room) ma 27 metrów długości. Wiszą w niej szklane żyrandole wykonane w Wenecji w XVIII wieku.





Pałac Castletown jest otwarty od marca do października. Bilety €4,50. Można robić zdjęcia. 












Latem w Castletown odbywają się koncerty. Dolny hall, wejście od strony parku, wstęp wolny. Szczegóły na stronie Castletown House.