17.03.2010

Dzień św. Patryka - parada w mieście

Wszyscy byli zachwyceni pogodą, chyba w całej Irlandii w Dzień Świętego Patryka AD 2009 nie padało, co więcej - świeciło słońce i można było paradować w krótkim rękawie. W tym roku na paradę wybrałem się do Dublina.
  
Start był w samo południe, gdzieś w centrum, ja czekałem na końcu trasy, koło katedry św. Patryka. Nie wiem ile osób szło w paradzie, ani ile oglądało, ale wiem, że ani jeden odświętnie wyczyszczony TRAKTOR nie pojawił się w tym dniu na głównych ulicach stolicy strzeżonych przez rycerzy Gardai. Ludzi było co niemiara, a trasa pochodu liczyła jakieś 3 km.


Ten dzień jest w Irlandii wolny od pracy i mimo, że to na pamiątkę śmierci patrona Irlandii, to świętuje się go hucznie, wesoło i kolorowo, oczywiście zielony jest na topie.
 
Czekając na pochód rozglądałem się za jakąś dobrą miejscówką do robienia zdjęć, niestety wszystkie były zajęte, wliczając to parkany, płoty, latarnie, balkony, dachy, kominy, kosze na śmieci.

      

Dzieci miały najlepiej, dla nich były najlepsze miejsca, np. na dachu autobusu.
   
Tłumy leprechaumów pozowały do zdjęć chodząc co chwila do pobliskiego pubu po kolejny plastikowy kubek Guinnessa.
 
Wreszcie dały się słyszeć bębny, piszczałki i trąby. Kolejno przechodziły przed nami orkiestry, najpierw straż pożarna, wojsko, Szkoci, Bułgarzy...
          
Co za Meksyk, wszystkie narody świata grały na swoich bębnach i puzonach. Różne grupy teatralne, taneczne, folklorystyczne, poprzebierane w kolorowe szaty osobniki, jakieś rakiety kosmiczne, dmuchane robale, smoki, węże, godzille, czego tam nie było...
 
 
    
Wiele różnych języków wokół, wiele życzliwości i uśmiechów, dużo słońca i zieleni. Tego dnia każdy staje się tu Irlandczykiem, potem może mieć najwyżej kaca...

10.03.2010

Ścigany i złapany - heca z panem Prawo Jazdy

źródło
Irlandzka policja rozwiązała wreszcie zagadkę tajemniczego polskiego pirata drogowego, który ponad 50 razy złamał przepisy drogowe i był ciągle nieuchwytny. Sprawę rozwiązał policjant, który odkrył, że „Prawo Jazdy” to nie jest polskie imię i nazwisko - informuje Reuters.

Irlandzkie gazety cytują notatkę policyjną, wedle której funkcjonariusze spisywali polskich kierowców w Irlandii jako pana, bądź panią Prawo Jazdy. Napis „Prawo Jazdy" widnieje w prawym górnym rogu polskiego dokumentu.

To zdumiewające, że policyjny system wprowadził „Prawo Jazdy” jako osobę o 50 różnych tożsamościach.
Rzecznik irlandzkiej policji nie chciał komentować sprawy.

_________________________________________________________________________________
Przypomniała mi się aukcja na Allegro: "Sprzedam ładną sukienkę firmy KEEP AWAY FROM FIRE".

5.03.2010

Zamek Dunmoe

Ten irlandzki zamek (oczywiście kiedyś zamek, teraz zamek w ruinie) należy do kategorii "wolę pooglądać na zdjęciach" bo dotarcie do niego może wiązać się z zamoczeniem bucików, wdepnięciem w krowie łajno, utytłaniem spodni, ucieczką przed bykiem, czy spadnięciem ze skarpy do rzeki. Można przecież pooglądać z daleka.
  
Stare obrazki pokazują, jak zamek mógł wyglądać kiedyś, tak dla porównania z tym co mamy teraz.

    
Zamek rodziny D'Arcy zbudowano w XV wieku w stylu zamków 200 lat wcześniejszych. Od strony rzeki Boyne wygląda mniej więcej tak.
 
Od strony gospodarza trochę inaczej. Lewa wieża trochę przypomina mi zarysem pomnik pod Grunwaldem.
 

    

Zamek nie uległ najazdowi generała Cromwella w drugiej połowie XVII wieku, pewnie dlatego, że bitwa nad rzeką Boyne była po jej drugiej stronie. Obecnie stoi tam okazały Ardmulchan House ze schodami do samej rzeki. Widać go dobrze przez wyrwy w murach zamku.
  

Takie miejsca naprawdę lubię, z ich historią zaklętą w kamieniach, bo teraz przecież nikt nie wie, jak było naprawdę, ile tam było życia, ile średniowiecznych problemów, ile ludzkich radości, smutków, nadziei...
  
Zamek Dunmoe został zniszczony w pożarze w 1799 roku. Z czterech wież zostały dwie, z czterech pięter - jedno. Sypialnie, kominki i jadalnie zamieniły się w pokoje gościnne dla drzew, krzewów i królików.

Co działo się w tej wieży, czy była na niej jakaś księżniczka czekająca na śmiałka? A może ktoś czekał tam na księżniczkę?

  

Odpowiedzi na te pytania można teraz znaleźć w swojej wyobraźni, albo w takim na przykład oknie z XV wieku. Wystarczy zajrzeć do środka.