17.10.2013

Palace Bar - pub dla literatów

Rozwiązanie fotozagadki


Na zdjęciu konkursowym widoczna jest latarnia stojąca przed pubem Palace Bar w Dublinie (21 Fleet Street).

Palace Bar jest jednym z niewielu wiktoriańskich pubów w Dublinie. Mija go codziennie tysiące ludzi wędrujących z zatłoczonej i pełnej autobusów Westmoreland Street w stronę gwarnych pubów na Temple Bar. Ten pub ma wyjątkowy charakter.  

Zagadkę odgadł WIT i do niego wędruje pakiecik z nagrodami. Kolejna fotozagadka za miesiąc. Serdecznie zapraszam.
_________________________________________________________________

Palace Bar to sławny pub literatów. Tu przychodzi się na piwo i porozmawiać. Na próżno tu szukać telewizora z meczem lub wiadomościami, nie ma też muzyki. 



Pub powstał w 1823 roku. Ze względu na lokalizację, wiktoriański wystrój i przytulny salonik z tyłu za barem Palace Bar szybko stał się ulubionym miejscem pisarzy, poetów i różnej maści literatów, którzy przychodzili tu szukać intelektualnej rozrywki i umysłowego odświeżenia.




"Ptaka poznasz po jego śpiewie, mężczyznę po rozmowie" - głosi maksyma nad barem. Salonik można wynająć na prywatne spotkanie, dla pozostałych gości zostaje tylko bar z ciasnym przejściem i toaleta w piwnicy (tylko męska). 




Na ścianach wiszą portrety znanych pisarzy, którzy przez Palace Bar się przewinęli. Przed wejściem, wmurowane w chodnik widnieją podobizny literatów, którzy tu najwięcej wypili.   




Z pubem Palace Bar związanych jest wiele historii, jak na przykład ta z satyrykiem Brianem O'Nolan. Był on stałym klientem baru i któregoś razu został zatrzymany przez policję, kiedy zataczając się zaczął wsiadać do zaparkowanego przed pubem samochodu. Dowcip polegał na tym, że tym razem O'Nolan wcale nie był pijany, a samochód miał wymontowany silnik i podstawiony specjalnie do tego żartu.      



11.10.2013

Ukryte jezioro - Pedlar's Lake

Droga na przełęcz Conor Pass na półwyspie Dingle prowadzi skrajem uroczej doliny Owenmore. Niewielkie rozszerzenie drogi pozwala zaparkować przy małym wodospadzie i oglądac dolinę z kilkoma czarnymi jeziorami. Większość samochodów jedzie dalej w górę, gdzie pojazdy szersze niż 2,5 metra zaklinują się w granitowym korytarzu, ale najpierw warto wejść trochę wyżej ponad wodospad aby zobaczyć niewidoczne z drogi małe polodowcowe jeziorko.

Nie ma tam żadnego oznaczonego szlaku, kamienie są śliskie, a miejscami jest bardzo mokro i grząsko, więc dobre buty to konieczność. Po dobre widoki można iść jeszcze wyżej ponad jezioro, dopóki nie zacznie się zbyt stromo.  






6.10.2013

W opactwie Kylemore



Opactwo Kylemore jest jednym z miejsc na Connemarze, gdzie każdy musi się zatrzymać. Położone jest w spokojnej dolinie pomiędzy wzgórzami nad jeziorem. Jest nazywane opactwem, ponieważ prawie od 100 lat mieszkają tam siostry benedyktynki. Do niedawna prowadziły szkołę dla dziewcząt z dobrych domów, ale ponieważ takich dziewcząt jest coraz mniej, to zmuszone były zamknąć szkołę w 2010 roku i zacząć zarabiać tylko na turystach (bilety kosztują €12,50).  



Pałac wybudował Anglik Mitchel Henry dla swojej żony, Margaret Vaughan. Przyjechali do Irlandii w czasie podróży poślubnej i ta okolica tak się spodobała pannie młodej, że jej mąż kazał tu wybudować pałac. Budowa trwała dość długo, kiedy młodzi się wprowadzili to mieli już ośmioro dzieci. Sielanka nie trwała długo, bo Margaret zmarła dwa lata później.  



Mitchel Henry pogrążony w smutku wybudował żonie mauzoleum, sprzedał posiadłość i wrócił do Anglii. Jakiś czas później wprowadził się tu młody hulaka z Manchesteru, którego rachunki płacił bogaty teść. Pan Zimmerman był naftowym baronem, ale i jemu się zmarło. Pałac znów był do sprzedania.



Ówczesnemu królowi Anglii Jerzemu VI bardzo spodobało się to miejsce, ale po chwili namysłu stwierdził, że nawet jak na króla to cena posiadłości jest zbyt wygórowana.




Potem wybuchła pierwsza wojna światowa i Niemcy użyli gazu musztardowego w okolicy Ypres w Belgii (gaz nazwano iperytem). Wszystkich z Ypres ewakuowano, w tym irlandzkie benedyktynki, które prowadziły tam szkołę z internatem dla katolickich dziewcząt (zwano je Damy z Ypres).  



Siostry jakiś czas się błąkały po świecie, aż wreszcie Irlandia odzyskała niepodległość i prowadzenie katolickich szkół stało się w Irlandii możliwe. Z pomocą młodego irlandzkiego państwa benedyktynki zakupiły Kylemore i otworzyły nową szkołę, którą 
po 90 latach zamknęły, o czym wspomniałem na wstępię. Benedyktynki proponują dziś wiele atrakcji w Kylemore: zwiedzanie pałacu/opactwa oraz odrestaurowanych ogrodów wiktoriańskich, owocowe dżemiki i inne przetwory, gorące dania w restauracji, kawiarnię i spory sklep z pamiątkami.