Loftus Hall to posiadłość w południowej Irlandii, która uważana jest jest za najbardziej nawiedzone miejsce w kraju. Już początki tego domu były dość straszne, bo zbudowano go w połowie XIV wieku, kiedy to soczyste żniwo zbierała w całej Europie epidemia zwana black death. Zaraza skosiła wtedy jedną trzecią mieszkańców Europy. Pomiędzy pustymi i wymarłymi domami powstał całkiem nowy Loftus Hall. A czarna śmierć to inaczej dżuma.
Niedługo potem zaczęli się tu straszyć nawzajem katolicy i protestanci, potem doszło do rękoczynów, napadów i pierwszych mordów. Jednak prawdziwy duch przybył dopiero w połowie XVIII wieku. W nocy podczas sztormu rozbił się w pobliżu Hook Head pewien niewielki statek i jakiś czas później w drzwi Loftus Hall załomotała opadająca z sił dłoń. Młodzieniec został opatrzony, odżywiony a potem oczarowany widokiem młodej szlachcianki, podawała mu która wodę i jadło. Anna Tottenham zakochała się w młodzianie, lecz tej parze nie dane było długo być razem, ponieważ pewnego wieczora chłopakowi z nogawki niechcący wysunęło się kopyto.
Anne wrzasnęła wniebogłosy, a młodzian wyfrunął z komnaty przez dach robiąc w nim wielką dziurę, której już potem nikomu nie udało się załatać. Dziewczyna natomiast zamknęła się w wielkim pokoju obwieszonym gobelinami i pośród nich zwariowała do reszty. W 1775 roku znaleziono ją zwiniętą w kłębek i taką też pochowano na pobliskim cmentarzu, gdyż nie dało się ciała rozprostować. Jej duch szumiał po komnatach przez kolejne 100 lat i nikt nie był w stanie tu mieszkać dłużej niż rok. Żadne egzorcyzmy nie dawały rezultatu. Ostatecznie w 1871 roku Loftus Hall kompletnie zburzono i duch Anny przestał straszyć. Jak się okazało - do czasu.
Nowy właściciel gruntów wybudował nowy dom w połowie XX wieku. Okoliczni mieszkańcy nazwali go Loftus Hall, bo stał w tym samym miejscu co stary Loftus. Nowi lokatorzy zaczęli widywać na schodach ducha kobiety, a wokół domu czasem dały się słyszeć odgłosy biegających koni. W 1965 roku w dach Loftus Hall uderzył piorun. Pożar ugaszono, ale dziury nie udało się załatać. Dom znowu wystawiono na sprzedaż a wszystkie okna zabito deskami.
Po latach posiadłość kupił Bono, wokalista zespołu U2. Zatrudnił fachowców do generalnego remontu (kogo mógł zatrudnić w roku 2008...), jednak po miesiącach zmagań z nieprzewidzianymi przeciwnościami on też wystawił Loftus Hall na sprzedaż, po czym nagrał piosenkę "Moment of Surrender".
Wejść do nawiedzonego domu nie jest łatwo, ale jest to możliwe. Loftus Hall ma obecnie nowego (tajemniczego) właściciela, i oczywiście przez kolejne lata nikt w nim nie zamieszka, ponieważ z dziurą w dachu nie da się w Irlandii mieszkać. A poza tym to najbardziej nawiedzony dom w kraju. Przynajmniej tak mówią...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowieści z krypty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowieści z krypty. Pokaż wszystkie posty
25.05.2012
13.08.2011
Opowieści z irlandzkiej krypty - Ardmore
W 1947 roku Europę wyniszczoną II wojną światową dotknęła surowa i mroźna zima. Stanęły fabryki, zablokowane zostały drogi i linie kolejowe, pojawiły się braki energii elektrycznej, komunikacji i żywności. W Irlandii zamarzły nawet torfowiska więc pojawiły się problemy z ogrzewaniem. W sobotni poranek 8 lutego statek S/S ARY z ładunkiem ponad 600 ton węgla i 15 ludźmi załogi na pokładzie wyruszył z południowej Walii. Miał dopłynąć do portu Waterford w Irlandii następnego dnia, ale niestety nigdy tam się nie pojawił. Kilka dni później Morze Irlandzkie wyrzuciło na brzeg w okolicach Ardmore szalupę ratunkową z jednym tylko ledwo żywym człowiekiem. Nazywał się Jan Dorucki. Przewieziono go do szpitala w Dungarvan, gdzie amputowano mu odmrożone nogi. Dorucki miał wiele do opowiedzenia, ale niestety nikt go nie rozumiał. Janek miał dopiero 19 lat i w czasie wojny nie miał okazji nauczyć się angielskiego, a w Dungarvan nie było w tym czasie jeszcze nikogo, kto by rozumiał polską mowę. Dopiero po tygodniu z hakiem przybył z Anglii polski oficer, który mógł zrozumieć opowieści Janka i przetłumaczył historię statku S/S ARY (SS znaczy steamship czyli parowiec). Tonący statek z węglem opuściły dwie szalupy. Jako pierwsza odpłynęła łódź z 9 marynarzami, do drugiej wsiadło pozostałych pięciu, a na końcu kapitan. Łodzie zdryfowały w różne strony. Szalupa z kapitanem zatonęła w ślad za statkiem dwa dni później. W większej szalupie siedział Jan Dorucki. Po trzech dniach dryfowania po Morzu Irlandzkim Janek obudził się i stwierdził z przerażeniem, że wszyscy jego towarzysze nie żyją. W panice zaczął ich po kolei wyrzucać za burtę. Bał się śmierci jak cholera. Wyrzucił sztywne ciało młodziutkiego Edka Stefańskiego. Potem wyrzucił zamarzniętego kucharza okrętowego Jose Guisado. Potem tego starego Hiszpana, co mu ciągle działał na nerwy – Antonia Rodriqueza. I jeszcze Aleksa, którego wszyscy przezywali dziadkiem, bo miał skończone 70. W szalupie robiło się coraz więcej miejsca. Na końcu Jan spojrzał w zamarznięte oczy swojego kumpla, Stefka Pawlickiego z Woli i po dłuższej chwili wywalił też jego trupa do morza. Przez kolejne kilka godzin myślał o tym co się stało. Nie bał się już śmierci. Było mu wszystko jedno. Znowu zasnął. Pogrzeb wyrzuconych na irlandzki brzeg zamarzniętych marynarzy odbył się jeszcze zanim Janek opowiedział całą historię o ich śmierci. Pochowano ich w cieniu irlandzkiej okrągłej wieży na starym cmentarzu Ardmore. Chłopaki mają chyba najwyższy pomnik na świecie. Jan Dorucki wrócił do powojennej Polski na drewnianych nogach ale niestety nie na długo. Po kilku latach dołączył do swojej załogi w niebiosach. Relacja naocznego świadka tych wydarzeń jest zapisana tu. |
24.07.2011
Opowieści z krypty - Roscommon
Zamek w Roscommon to jeden z większych zamków na terenie Irlandii. Zbudowany został w XIII wieku na terenie opactwa dominikańskiego zarekwirowanego przez Anglików. Było to pierwsze sto lat angielskiej obecności w Irlandii. Anglo-Normanowie wciąż się tu jeszcze budowali, a Irlandczycy starali się im w tym przeszkadzać. Zamek kilkukrotnie przechodził z rąk do rąk, był oblegany, zdobywany i znowu odbijany. Obecnie jest zamykany na noc, ponieważ podobno w nim straszy...
Zamek jest otoczony ze wszystkich stron murami i prowadzi do niego tylko jedna brama, wstęp jest wolny. W każdym z czterech rogów stoją masywne okrągłe baszty, z wysokich murów wyzierają puste okna, a zawalone części zabudowań odsłaniają fundamenty zrobione z ogromnych nieforemnych głazów. Cały środek ruin zajmuje ogromny dziedziniec. Cicho tu, zacisznie i spokojnie. Zamek ostatecznie wysadzili żołnierze Cromwella w 1690 roku. Od tamtej pory nikt już tu nie zamieszkał.
Jednak pewnego dnia pojawił się poważny problem. Na zaplanowaną egzekucję przybyli oczywiście wszyscy skazani oraz liczni mieszkańcy Roscommon, ale zabrakło najważniejszej osoby - pana kata. Wtedy przed szereg skazanych wystąpiła śmiało kobieta i rzekła: "Uwolnijcie mnie, to ich wam wszystkich pięknie powieszę". Była to Lady Betty.
I właśnie w dniu, kiedy zaplanowano jej egzekucję - pan kat nie stawił się do pracy. Lady Betty natychmiast wykorzystała nadarzającą się okazję i aplikowała na jego stanowisko. Ze względu na posiadane doświadczenie i gorący wakat jej oferta została natychmiast przyjęta. Pozostali skazani oczekujący tego dnia na śmierć rozstali się z życiem zgodnie z zaplanowanym grafikiem ku uciesze gawiedzi miasta Roscommon.
Lady Betty przykładała się do swoich obowiązków aż nadto. Powiesiła setki ludzi, prowadząc ich makabryczną statystykę - zaznaczała kolejnych wisielców węglem drzewnym na ścianie swego pokoju. Skonstruowała specjalną rampę tuż za swoim oknem na trzecim piętrze więzienia Roscommon - wykonywała wyroki tam, gdzie sama mieszkała. Powieszony dyndał na sznurze ponad całym miastem i jednocześnie kołysał ją do snu.
Z rozkoszą wykonywała też na ulicach miasteczka karę chłosty na niewiernych żonach i pyskatych mężach. Za swoją gorliwość w pozbawianiu życia irlandzkich patriotów otrzymała w końcu ułaskawienie - ciążąca na niej karę śmierci angielski sąd oddalił w 1802 roku. Pięć lat później rozstała się z życiem bez niczyjej pomocy. Lady Betty pełniła rolę kata przez prawie 30 lat.
Z rozkoszą wykonywała też na ulicach miasteczka karę chłosty na niewiernych żonach i pyskatych mężach. Za swoją gorliwość w pozbawianiu życia irlandzkich patriotów otrzymała w końcu ułaskawienie - ciążąca na niej karę śmierci angielski sąd oddalił w 1802 roku. Pięć lat później rozstała się z życiem bez niczyjej pomocy. Lady Betty pełniła rolę kata przez prawie 30 lat.
Angielskie więzienie w Roscommon zlikwidowano wraz z odzyskaniem przez Irlandię niepodległości, później budynek odrestaurowano i objęto programem ochrony zabytków. W 1999 premier "celtyckiego tygrysa" Bertie Ahern otworzył w tym miejscu centrum handlowe. W przebudowanych dawnych 36 celach mieści się dziś włoska restauracja, biuro podróży, sklepy z komputerami, butami etc. Jest też kilka apartamentów (na jednym z balkonów widziałem znajomą antenę cyfry + :) Nie był to balkon, gdzie Lady Betty wieszała skazanych, ale dość blisko...
Współczesne centrum handlowe jest wyposażone w kamery przemysłowe, więc jeżeli któryś z powieszonych miał zamiar straszyć, to już dawno przeniósł się w ruiny zamku, który jak wspomniałem na początku - jest zamykany na noc. Cicho tam i spokojnie...
23.06.2011
Opowieści z krypty - Galway
Opowieści z krypty to nowy cykl na moim blogu. Dziś pierwsza część. Zapraszam.
_______________________________
Lincz jako bezwzględny samosąd wykonany na podejrzanym wbrew opinii sądu lub całkowicie poza sądem ma całkiem długą tradycję. Odkryłem, że nazwa tej formy wymierzania sprawiedliwości pochodzi od nazwiska burmistrza średniowiecznego irlandzkiego miasta Galway, niejakiego Jamesa Lyncha Fitzstephena. Oto związana z tym historia.
Był rok 1493. W kościele Św. Mikołaja w Galway w swojej ławce klęczał burmistrz - James Lynch Fitzstephen. Modlił się o szczęśliwy powrót z Hiszpanii swojego syna, Waltera. Miał wrócić z dużym transportem hiszpańskiego wina, którym burmistrz zwykł zapełniać swą piwnicę.
Tymczasem młody Lynch Fitzstephen wracał z winem, ale nie sam. Otóż będąc w owej delegacji przehulał z senioritami prawie wszystkie ojcowskie pieniądze przeznaczone na wino. Dlatego dla zabezpieczenia całej transakcji hiszpański kupiec wysłał w drogę powrotną swojego syna, Fabricio. Młodzieńcy po drodze zaprzyjaźnili się, jednak dalsze wydarzenia pokazały, że była to ich pierwsza i ostatnia wspólna podróż.
Młody Walter pokazał hiszpańskiemu gościowi całe średniowieczne Galway, zabrał go na Klify Moheru, przedstawił go również swojej narzeczonej, sympatycznej Agnes. Niestety gorący Fabricio zaczął do niej smalić cholewki, więc na słynnej irlandzkiej gościnności pojawiła się głęboka rysa, a w sercu Hiszpana pojawił się nóż.
Burmistrz nie mógł tej zbrodni puścić płazem. Jego syn już dwukrotnie wystawił na szwank dobre imię Lyncha. Oddał sprawę do sądu, jednak żaden z sędziów ani przysięgłych nie chciał skazać syna burmistrza. Niezadowolony Lynch powiesił więc własnego syna w oknie przy ulicy tuż za katedrą.
Resztę życia James Lynch Fitzstephen spędził w zgryzotach w swoim zamku, który do dziś stoi przy Shop Street w Galway i jest najstarszym w Irlandii budynkiem wykorzystywanym w celach komercyjnych – mieści się tu oddział banku AIB.
Do tej samej katedry, w której w 1493 klęczał burmistrz Lynch rok wcześniej zawitał pewien żeglarz z Hiszpanii nazwiskiem Kolumb, który wybierał się na zachód w poszukiwaniu najkrótszej drogi do Indii. Ta katedra stoi w Galway do dziś, nosi imię św. Mikołaja z Mirry - patrona żeglarzy. Jest najstarszym średniowiecznym kościołem parafialnym w Irlandii.
Hiszpańskich wątków w Irlandii jest całe mnóstwo, być może pojawią się one za jakiś czas w tym miejscu. O hiszpańskiej Wielkiej Armadzie, która rozbiła się u wybrzeży Irlandii w 1588 roku. O hiszpańskich centowych monetach w naszych portfelach, które ważą więcej niż inne centy. O hiszpańskiej inkwizycji, która nie dotarła do Irlandii. O tym dlaczego Hiszpanie nie pracują w Irlandii ale chętnie wydają tu pieniądze. I tak dalej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
TAGS
Pendragon Tours
(79)
Dublin
(46)
neolit
(34)
Aran
(28)
legendy
(27)
Dingle
(19)
puby
(17)
kerry
(16)
newgrange
(13)
Belfast
(11)
boyne
(10)
ocean
(10)
connemara
(9)
Achill
(8)
galway
(8)
Inishmore
(7)
ogham
(7)
wicklow
(7)
loughcrew
(6)
Cork
(5)
Moher
(5)
alkohol
(5)
clare
(5)
west cork
(5)
Burren
(4)
Derry
(4)
guinness
(4)
loop head
(4)
titanic
(4)
Clootie
(3)
Donegal
(3)
Halloween
(3)
Meath
(3)
Samhain
(3)
Trim
(3)
currach
(3)
folly
(3)
foto
(3)
geocaching
(3)
Athlone
(2)
Beara
(2)
Clifden
(2)
Conolly
(2)
Doolin
(2)
Famine
(2)
Fourknocks
(2)
Grand Canal
(2)
Joyce
(2)
Kinsale
(2)
Mayo
(2)
Royal Canal
(2)
Sheela-na-Gig
(2)
Tara
(2)
gap of dunloe
(2)
sport
(2)
Black Valley
(1)
Blasket
(1)
Book of Kells
(1)
Cavan
(1)
Croagh Patrick
(1)
Down
(1)
Dracula
(1)
Drombeg
(1)
Dursey
(1)
Dusty
(1)
EIRE
(1)
Fastnet Rock
(1)
Fore
(1)
Giants Causeway
(1)
Hill of Slane
(1)
Howth
(1)
KIllarney National Park
(1)
Kells
(1)
Kildare
(1)
Killarney
(1)
Kylemore
(1)
Loftus Hall
(1)
Michael Collins
(1)
Molls Gap
(1)
Monasterboice
(1)
Pancake Day
(1)
Poll na bPeist
(1)
Shannon
(1)
Skibbereen
(1)
Slieve League
(1)
Sligo
(1)
Strongbow
(1)
Tir na nÓg
(1)
Trinity College
(1)
Trip Advisor
(1)
Wormhole
(1)
border collie
(1)
bushmills
(1)
cape clear
(1)
castletown
(1)
claire
(1)
croaghaun
(1)
dunquin
(1)
equinox
(1)
holy well
(1)
kilkee
(1)
knowth
(1)
martello tower
(1)
powerscourt
(1)
riverdance
(1)
solstice
(1)
souterrain
(1)
standing stone
(1)
travellers
(1)
trekking
(1)
whiskey
(1)


