Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zachód. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zachód. Pokaż wszystkie posty

17.12.2013

No to wygrałem!

No to wygrałem konkurs fotograficzny "Zakochaj się w Irlandii"! Serdecznie dziękuję wszystkim moim Czytelnikom, którzy oddali na mnie głosy. Wyniki konkursu są TUTAJ. Dzięki Wam zdobyłem ponad połowę wszystkich głosów!

Jeśli ktoś chce spróbować irlandzkiej przygody ze mną to zapraszam na moją stronę firmową, gdzie znajdziecie więcej informacji o super wycieczkach po Irlandii. Pendragon Tours zaprasza na wycieczki dookoła Irlandii przez cały rok.



6.11.2013

18.10.2013

Dzieciątko z Pragi w Irsku

W IRSKU = W IRLANDII

Dzieciątko z Pragi to drewniana figurka z XVI wieku, której przypisywane są cudowne moce. Pobłogosławiona przez papieża, cel pielgrzymek wiernych i obiekt modlitw kobiet, które spodziewają się dziecka. W jakiś przedziwny sposób Dzieciątko z Pragi pojawiło się w zachodniej Irlandii i stało się tam sposobem na poprawienie pogody.



O istnienieniu Dzieciątka dowiedziałem się z esemesa. Od dwóch dni lało, a ja dostałem wiadomość od właściciela pensjonatu B&B, w którym miałem się wkrótce zatrzymać z moją grupą. John napisał, że wystawia Dzieciątko z Pragi na żywopłot w intencji dobrej pogody dla nas.



Najpierw sprawdziłem w internecie co to takiego "Infant of Prague" a potem spytałem ludzi, z którymi wtedy podróżowałem. Zrządzeniem losu byli to akurat Czesi i po chwili okazało się, że rzeczywiście jest coś takiego jak "Pražské Jezulátko". Po przybyciu na miejsce okazało się święta figurka została okaleczona przez kota.    





Jednak dalsze wydarzenia pokazały, że Dzieciątko z Pragi działa nawet jak jest potłuczone. Poniżej kilka fotek z jesiennej wycieczki po zachodniej Irlandii z Pendragon Tours.







4.10.2013

Zachód słońca na klifach Slieve League

Wycieraczki nie nadążały. Jechaliśmy z Donegal na zachód i nie wyglądało to obiecująco. Jednak wspólna decyzja była: JEDZIEMY ANYWAY! W Killybegs przestało padać a potem w Teelin wyszło słońce. Wiatr wiejący od zachodu przegnał chmury. Wjechaliśmy na Bunglas, wzięliśmy niezbędny sprzęt i ruszyliśmy w górę.



Pogoda się zrobiła jak na zamówienie.



Chmury nad klifami wisiały jednak nieustannie. Im dalej szliśmy w górę, tym więcej było chmur.











Doszliśmy na szczyt, pooddychaliśmy chmurą, zrobiliśmy pamiątkowe fotki i zaczęliśmy wracać zanim się zrobi ciemno. Po wyjściu z chmury dostaliśmy bonusowe widoki.













Do samochodu dotarliśmy 10 minut po zachodzie słońca. Zmierzchało.


14.08.2013

Jak zostałem muzykantem

Rozwiązanie fotozagadki


Pytanie konkursowe brzmiało: co nie zgadza się na tym zdjęciu. Oczekiwałem poniższych odpowiedzi:

1. Młokos w irlandzkim pubie po godzinie 19.00
2. Pub otwarty o pierwszej w nocy
3. Ja osobiście grający na czymkolwiek

Zdjęcie zostało zrobione na wyspie Achill, gdzie prawo egzekwuje się z dużą wyrozumiałością, dzięki czemu ludzie mogą czuć się swobodnie.   

Zagadkę jako pierwsza rozwiązała Rose i to ona wygrała pakiet z nagrodami. Kolejna fotozagadka za miesiąc. Serdecznie zapraszam.
_________________________________________________________________

Bodhran kupiłem po okazyjnej cenie, i jak mi później powiedzieli znawcy - to była bardzo dobra cena za taki dobry bęben. Drewniana rama, kozia skóra, prosta konstrukcja. Kupiłem go "dla towarzystwa" jako że miała przyjechać na wycieczkę dziewczyna ze skrzypcami. Najpierw trochę się oswoiłem z nowym instrumentem i dowiedziałem się jak się wymawia jego irlandzką nazwę. Pierwszą próbę z Kasią mieliśmy po zachodzie słońca na najdalszej plaży na wyspie Achill, tak żeby nikt nas nie widział ani nie słyszał.



Potem już nic nie stało na przeszkodzie, aby dołączyć do innych grajków w pobliskim pubie. Starałem się grać cicho, żeby nie przeszkadzać innym. Nie było to trudne, bo sześć gitar, skrzypce, bębenki i grzechotki robiły już dość dużo muzyki.



Kolejne granie było już w dzień, na trasie, gdzie turyści zatrzymują się aby podziwiać widoki, robić zdjęcia muzykantom i wrzucać nagrania na You Tube.






Gdzieś po drodze na jakichś klifach załapałem się na sesję fotograficzną dla starożytnych irlandzkich herosów :)



Samemu pewnie trudno mi by było się odważyć na wejście do pubu z instrumentem, na którym dopiero uczę się grać. Ale to jest Irlandia. Poza tym w towarzystwie Kasi i jej fantastycznej gry na skrzypcach mogę powiedzieć, że pozostawałem niezauważony i mogłem swobodnie sobie próbować i się wygłupiać. Tylko Kasi stawiali piwo :)



Przenosiliśmy się od pubu do pubu. Na widok człowieka z bodhranem zawsze ktoś wołał "O, mamy człowieka z bodhranem!" i zapraszano mnie do innych muzyków. Od razu mówiłem, że się dopiero uczę, a oni odpowiadali, że oni też. A jak mówiłem, że tylko udaję że gram, to odpowiadali "Jak my wszyscy..." Uwielbiam tę irlandzką skromność... Kasia zaczynała grać na skrzypcach i zaczynała się zabawa...



W pubie McGanns w Doolin spotkaliśmy trzyosobowy zespół, który grał niesamowitą wiązankę reelów i jigów na sam koniec wieczoru. Na stole leżały krążki CD z ich muzyką, każdy miał już wydane co najmniej trzy płyty, bardzo szacowne grono. Po energetycznym koncercie można było z muzykami porozmawiać i kupić ich muzykę na krążkach. A czerwonowłosa Geraldine McGowan pozwoliła mi potrzymać swój zawodowy bodhran i udzieliła kilku wskazówek. Najważniejszą było - "Słuchaj, co grają inni".



W ciągu 6 dni przygody z irlandzkim bębenkiem dostałem kilka świetnych lekcji od całkiem przypadkowych ludzi. Po prostu jakiś irlandzki pasterz, który akurat zaganiał owce ze swoimi psami brał ode mnie bodhran i pokazywał jak sam na codzień gra.




To były moje warsztaty w terenie. Teraz ćwiczę w domu i online, bo zapisałem się do Online Academy of Irish Music. I zamierzam się dobrze bawić :)