20.11.2009

Dublin po zmierzchu


Korzystając z chwili wolnego czasu porobiłem trochę zdjęć w Dublinie.
Może uda mi się pokazać, dlaczego lubię tam łazić po zmroku.

 
 
Replika pięknego XIX-wiecznego żaglowca Jeanie Johnston przy nabrzeżu rzeki Liffey.

 
 
Okolice starego portu i równie stary most. 

 
 
Custom House nad rzeką - Siedziba Ministerstwa Ochrony Środowiska. 

 
 
Pomnik ofiar Wielkiego Głodu z Bankiem Ulsteru w tle.
 
 
Główna ulica turystów - O'Connell Street z choinką, aaaaaautobusem i Szpilą. 


     
 
Baile Átha Cliath - Dublin po irlandzku z zagranicznym piwem i miejscowymi grajkami. 

    
Najlepszy rock w mieście.


   
 
Okolice Grafton Street i okolice Temple Bar.

 
 
A to cena za te zdjęcia :(

10.11.2009

Irlandzkie menhiry

Menhir to arcyciekawy rodzaj kamienia, który światową popularność zdobył dzięki komiksowi z serii „Asteriks i Obeliks” z 1961 roku. Rene Goscinny i Albert Uderzo opowiedzieli wiele historii o tych sympatycznych Celtach mieszkających w małej galijskiej wiosce i stawiających opór Rzymianom. Dzięki magicznemu napojowi druida Panoramiksa Obeliks dysponował ogromną siłą, która pozwalała mu rzucać menhirami w przeciwników. 
  
Słowo menhir pochodzi z języka bretońskiego – znaczy wysoki (lub długi) kamień (men = stone, hir = tall). Właśnie w francuskiej Bretanii menhirów jest najwięcej na świecie. Najwyższy z nich - Grand Menhir Brisé - miał prawie 19 metrów wysokości i ważył 350 ton. Istniały plany, żeby ten dumnie stojący od tysiącleci menhir przenieść w pobliże nowo postawionej wieży Eiffla dla pokazania całemu światu, że największe pomniki historii ludzkiej wiedzy są właśnie we Francji. Te plany się nie powiodły, wkrótce potem menhir się zwalił i obecnie pozostaje w stanie spoczynku w miejscu, gdzie go jakieś 4000 lat temu postawiono. 
  
Najprostszy megalit czyli długi kamień wstawiony pionowo w ziemię tysiące lat temu pozostaje zagadką podobnie jak kamienne dolmeny. Większość źródeł wiąże menhiry z kulturą celtycką i celtyckimi kapłanami - druidami. Podobne kamienie rozsiane są jednak po całym świecie z wyjątkiem Australii i obu biegunów. 
   
Być może menhiry miały związek z kultem zmarłych i obrzędami religijnymi. Być może celtyccy druidzi kontaktowali się w ten sposób z zaświatami. Być może menhirami oznaczano groby ważnych ludzi. Czasem stoją one na szczycie grobowych kurhanów. Tam akurat nawet się nie zbliżyłem z powodu tabliczek o elektrycznym pastuchu (rzeczywiście działał).
  
Kolejna teoria mówi, że menhiry były kamieniami granicznymi konstelacji gwiezdnych. Gdyby wpatrzeć się we współrzędne menhirów, dolmenów, kromlechów i grobowców korytarzowych na całym świecie to może miałoby to nawet jakiś sens. Niektóre menhiry wyglądają jak wskazówki zegarów słonecznych. 
  
Interesująca jest teoria sugerująca, że menhiry nie były wcale długimi kamieniami wstawianymi w ziemię, tylko rzeźbami. Zgodnie z nią w tamtych czasach wybierano jakieś wzgórze, po czym odkuwano i wywożono niepotrzebne fragmenty owego wzgórza. Obraz po tej długiej kilkuletniej operacji przedstawiał wzgórek ze stojącym pionowo w górę kamieniem. Za tą teorią stoją liczne dowody pokazujące, że najczęściej w pobliżu menhirów nie ma żadnych gór, z których można by taki długi kamień przyciągnąć. Oczywiście oprócz góry na której ów menhir stoi.
  
Podobno nawet Stonehenge jest rzeźbą wykutą w skałach. Złożony z wielu menhirów ustawionych w okręgach był może gwiezdnym zegarem zbudowanym przez kosmitów. Menhiry ustawione w kręgi tworzą kromlech – z celtyckiego crom - wygięty, lech – kamień. 
  
W dzisiejszej Irlandii nie używa się języka bretońskiego ani celtyckiego, dlatego nie pytajcie miejscowych o żadne menhiry. Tu funkcjonuje określenie „standing stone” – stojący kamień. Problem w tym, że nie każdy stojący kamień to menhir a poza tym niektórzy mogą nie wiedzieć, że w najbliższej okolicy stoi najwyższy menhir w Irlandii. 
  
Moja osoba na zdjęciu powyżej jest tu tylko dla zaznaczenia skali. Punchestown Menhir (Longstone Standing Stone) ma prawie 7 metrów wysokości. Gwarantuję, że większość ludzi, którzy za tydzień zjadą się tu tysiącami na jedne z ważniejszych w kraju konne wyścigi Punchestown Gold Cup nie będzie miała pojęcia, że najwyższy w ich ojczyźnie głaz sprzed 4000 lat stoi 200 metrów obok, tylko że za drewnianym płotem i chaszczami. Komu by się chciało...
  
Pomniki tak odległej historii, rozrzucone po całej Irlandii są jednak darzone szacunkiem przez miejscowych. Traktory co roku omijają menhiry i dolmeny z epoki neolitu i brązu ustawione w polach. Za każdym razem podczas swoich wędrówek staram się znaleźć właściciela gruntów, aby spytać o pozwolenie deptania trawy. Nigdy nie spotkałem się z odmową. Deptanie pastewnej kukurydzy czy nawet pszenicy przez turystów z różnych krajów wliczone jest w dziedzictwo kulturowe Irlandii. 
  
Znajdowanie takich miejsc jest moją pasją, o czym moi stali Czytelnicy już doskonale wiedzą. Możecie być pewni, że znajdę takich ciekawych obiektów w Irlandii jeszcze wiele. 
 

1.11.2009

Cliffs of Moher - Klify Moheru

Cliffs of Moher na zachodzie Irlandii od dawna przyciągają turystów. Milion osób rocznie spoglądających na ocean z urwiska bierze udział w loterii – słońce albo deszcz. Trafiliśmy na deszcz, chociaż i tęcza się znalazła, i słońce, jak zwykle zresztą. W zetknięciu z potęgą Oceanu Atlantyckiego, który wyrzeźbił te klify można przymknąć oko na chmury i przeraźliwy wiatr. Malownicze, surowe i majestatyczne Klify Moheru są jedną z bardziej znanych atrakcji turystycznych Irlandii.  

      
Klify Moheru w hrabstwie Clare ciągną się przez 8 kilometrów. Od poziomu morza - w tych okolicznościach - oceanu dzieli je w najwyższym miejscu 214 metrów. Stojąc na nich zastanawiałem się nad tym, że skoro powstały ponad 300 milionów lat temu, jak mówią źródła, to co było wcześniej i dlaczego nie zmieniły się przez te 300 milionów lat, odkąd powstały. Niewyobrażalny szmat czasu.
    
Przy dobrej pogodzie można z klifów zobaczyć Wyspy Aran, zatokę Galway i wzgórza Connemary, przy złej pogodzie widać dużo wody, dużo klifów i dużo ptaków. Mieszkają tu kruki, alki, mewy arktyczne, płaskonury jakieś…
  
W połowie długości Moheru, w najwyższym punkcie klifów stoi wieża O’Briana, postawiona w 1835 roku dla zwiedzających, niestety najczęściej zamknięta lub w remoncie. Przy złej pogodzie nawet nie da się do niej dojść, bo drogę utrudnia wodospad lecący z dołu go góry. W centrum turystycznym można sobie rozpłaszczyć pięciocentówkę w specjalnej maszynie na korbę – zabiera się miedziany medalion z wieżą O’Briana na pamiątkę.
  
Na zachodnim skraju klifów stoi inna wieża, Moher Tower, starsza i w rozsypce. Dojść do niej można tylko przy małym wietrze i ładnej pogodzie, kiedy niezbyt bezpieczna ścieżka nad krawędzią jest otwarta. Przy dużym wietrze lepiej się tam nie wybierać. Ludzie stamtąd nieraz spadali i będą spadać.
    
Oprócz dzikości i naturalności klifów czeka na zwiedzających nowoczesne Centrum Turystyczne oddane w 2007 roku, zbudowane za 30 milionów euro we wnętrzu wzgórza na Moherach, w naturalnie ukształtowanej jaskini. Patrząc na to wzgórze trudno sobie wyobrazić, że w środku są windy, IMAX, balkony z których można wyjrzeć na Atlantyk i geotermalnie ogrzewane restauracje, sklepy i toalety z muzyczką. Cała moherowa atrakcja kosztuje 8 euro od samochodu, który stoi po drugiej stronie ulicy na parkingu.
   
Można zafundować sobie również rejs stateczkiem i pooglądać Klify z poziomu oceanu.