7.07.2011

Najszersza ulica - Strokestown

Miasteczko Strokestown w hrabstwie Roscommon powstało w XIX wieku. Mieszka w nim około 1500 mieszkańców. Jest to dość typowe irlandzkie miasteczko z jedną tylko ulicą prowadzącą przez środek "village". Jednak ta główna ulica jest baaardzo szeroka. Każdy kto przejeżdżał chociaż raz przez irlandzkie miasteczko zrozumie to od razu.
  
Odległość między domami po obu stronach ulicy to 47 metrów - o metr tylko mniej od dublińskiej O'Connel Street, która jest najszerszą ulicą w Irlandii.
  
Dwa rzędy drzew rozdzielają jezdnie, bez nich byłoby tu bardzo pusto i dziwacznie. Zresztą skrajne pasy ulicy wykorzystywane są jako parkingi, oczywiście bezpłatne. Pierwotnie na "main street" odbywały się targi, z takim założeniem zaprojektowano tę ulicę. Jednak Wielki Głód w połowie XIX wieku zmienił na zawsze obraz miasteczka. 
  
Gotycki łuk widoczny na końcu ulicy prowadzi do parku, w którym znajduje się pałac Strokestown Park House, wielka budowla w stylu palladiańskim. W pałacu Mahonów otwarte jest interesujące muzeum poświęcone Great Famine.
  
Muzeum Wielkiego Głodu w tym miejscu to rodzaj zadośćuczynienia ze strony Mahonów za krzywdy, które wyrządził Denis Mahon, czarna owca rodu. Zasłynął on z wysyłania na pewną śmierć Irlandczyków, którzy płacili mu za przeprawę statkiem do Ameryki. Uciekając przed klęską głodu trafiali na "statki trumny", jak je później nazwano z powodu ogromnej śmiertelności. Ale o tym może innym razem.

3.07.2011

Leśne sanktuarium Kilberrihert

Leśne sanktuarium Kilberrihert w hrabstwie Tipperary jest dobrze schowane. O obraniu dobrego kierunku informuje mnie obecność lokalnych strażników, którzy z właściwą sobie dyskrecją witają nielicznych pielgrzymów.
  
Zaraz za nimi wkraczam na ścieżkę, która wiodąc mnie bezpiecznie przez moczary i łąki prowadzi do drewnianej kładki i kilku kamiennych schodków. W tym schowanym pośród bagien tajemniczym miejscu łączą się pradawne obrzędy druidów, chrześcijańskie symbole oraz wszelakie średniowieczne i współczesne zabobony. Kiedy czytałem o tym miejscu w książce - miałem ciarki na plecach. Teraz mam je na całym ciele. 
  
W niedużym lasku dominują drzewa o dziwnie powykręcanych konarach. Jeden z dębów wrośnięty jest w kamienny mur otaczający to przedziwne sanktuarium. Drugi dąb wyrasta w środku okręgu. Jeszcze inny rozpościera swe gałęzie nad ołtarzem z wielkiego kamienia. Słońce ledwo przebija się przez gęste liściaste konary, panuje tu tajemniczy półmrok.
 

Leśne sanktuarium otacza mur wzniesiony z kamieni, w który wbudowano około 70 starych tablic nagrobnych. Najstarszym kamieniem jest fragment autentycznego celtyckiego krzyża, który postawiono w pobliżu w XI wieku.


Zadziwiające to jest miejsce – stare chrześcijańskie krzyże, pogański krąg wśród pokrzywionych drzew, kamień bullaun wykorzystywany do magicznych obrzędów, plastikowe figurki Matki Boskiej, świeże wstążki na gałęziach proszące dawnych bogów o uzdrowienie, fragmenty nagrobków, monety…  i ani jednego słowa komu to miejsce jest poświęcone… Ani jednego nazwiska, ani jednej daty… Słowa są tu zbędne…
  
I tylko zardzewiała tabliczka świadczy o tym, że nie znalazłem się tu wcale przypadkiem, że to miejsce jest w długim spisie Office of Public Works, że jest dość rzadkim irlandzkim zabytkiem.

1.07.2011

Wyspy Aran - deszczówka

Na małych Aranach otoczonych oceanem ludzie musieli nauczyć się gromadzić deszczówkę. O częstotliwość deszczu nie trzeba się było martwić, sztuką było zbudować z nielicznych dostępnych materiałów odpowiednie kontenery na wodę. Do tego celu wykorzystywano łatwo dostępne kamienie. 

  
Po pochyłych powierzchniach woda deszczowa spływała do kamiennych zbiorników i stamtąd można ją było swobodnie przenosić dalej. Mieszkańcy Aranów nigdy nie mieli problemów ze słodką wodą. 
  
Takie same zbiorniki stały na małych pastwiskach otoczonych kamiennymi murkami, były to samonapełniające się poidła dla zwierząt.  
  
Niekiedy pod pochyłą częścią poidła mogły schronić się małe owieczki. 
  
Wraz z postępem technicznym przyszły nowe rozwiązania. Deszczówka gromadzona jest obecnie w olbrzymim zbiorniku stojącym w najwyższym punkcie wyspy. Water Tower jest też wieżą ciśnień - zapewnia wodę w kranach w każdym domu na Inishmore. Zbiornik jest betonowy ale przykrywają go tradycyjnie kamienie. Ta regularna struktura z kamienia przypomina nieco arańskie kamienne forty, o których już niedługo.
 

Na wszystkich trzech wyspach są również naturalne źródła słodkiej wody, zasilają one również Water Tower. Jak widać mimo tak licznej rzeczy turystów odwiedzających obecnie Arany nie ma problemu z dostawą słodkiej wody. Wyjątkiem było lato 2010 roku, kiedy z powodu rzadkich deszczów wody jednak zabrakło na dwa tygodnie. Prom przywoził wtedy wodę z Connemary, której jednak mieszkańcy nie chcieli pić. Za bardzo czuć ją było... bagnem.