5.03.2010

Nowe kino w Balbriggan

Z ostatniego wyjazdu nad morze przywiozłem świeży repertuar kina.
Wygląda na to, że w Balbriggan dwoją się i troją, żeby nas powstrzymać od wracania do kraju.

 
 
W moim przypadku tym razem skończyło się na obejrzeniu repertuaru. Następnym razem wybiorę się na Benjamina Buttona, bo już wiem, kiedy usiadł rano i kiedy słońce. 

 
 
 
Patrz pan, polską czcionkę nawet jakoś zdobyli!

Chihuahua, nocne relacje :)

1.03.2010

Zagadka pietruszki

Nie będzie to rozwiązanie zagadki, dlaczego ciocia Ula w dzieciństwie wołała do mnie per Pietruszka, sprawa jest natury kulinarnej.

Dziś nie tyle chodzi mi o pietruszkę, co o pasternak - po angielsku „parsnip”. Właśnie to warzywo z rodziny selerowatych sprzedawane jest w Irlandii i Anglii obok marchewki i niekiedy selera, sam dałem się na to kiedyś nabrać i wiem, że jest wiele osób, które wciąż kupują do zupy parsnip myśląc, że to pietruszka.

Korzenie wyglądają tak samo, jednak inaczej smakują, inną mają zawartość przeróżnych składników, inną mają cenę, historię oraz nać.
Pietruszka ma liście gładkie, ciemnozielone, błyszczące, nieowłosione, o długich ogonkach - natkę (parsley) można oczywiście tu kupić. Liście pasternaku są pierzaste, z wierzchu gładkie i błyszczące, od spodu gęsto owłosione i jasnozielone.

Oddam na chwilę głos specjaliście, co się sam tu będę wymądrzał. Dr Beata Głowacka z Katedry Roślin Ozdobnych i Warzywnych Wydziału Rolniczego Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego w Bydgoszczy rzecze:

"Cały dowcip polega na tym, że bardzo trudno jest odróżnić korzeń pasternaku od korzenia pietruszki. Kiedy pan Szczygielski przyniósł nam podejrzane okazy, długo je oglądaliśmy, smakowaliśmy i skrobaliśmy. Analiza zajęła nam kilka godzin, ale i tak nie potrafiliśmy wydać ostatecznej ekspertyzy. Dlatego poprosiliśmy, aby inspektor zasadził oba korzenie w laboratorium Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Gdy wypuszczą nać, będzie jasne, co jest pasternakiem, a co pietruszką".

Chodziło wtedy o przekręt na dużą skalę, której dopuściła się kiedyś pewna sieć marketów w Polsce. Sprzedawali pasternak jako pietruszkę, różnica w cenie ponad 50%. Mniej nawożenia, mniej nawilżania, łatwiejsze przechowywanie, trochę zarobili, kurna ich nać.

Pasternak był poważanym warzywem w średniowieczu, zarówno w Polsce, jak i na Wyspach na długo, zanim pojawiła się śródziemnomorska marchewka i ziemniaczki od peruwiańskich Indian. Razem z brukwią i rzepą pasternak królował na polskich stołach, potem oba warzywa stały się pożywieniem dla zwierząt i biedoty. Brukiew ostała się tylko w Finlandii i Norwegii, pasternak w Irlandii, USA i Wielkim Królestwie, a reszta zajada się teraz włoszczyzną i frytkami.

Pasternak jest dość słodki, można go jeść również na surowo, zawiera dużo białka, skrobię i dużo witaminy C. Robi się również z niego piwo, wino i marmoladę. Oraz „parsley sauce” do ziemniaków. 

 
W Polsce sprzedawany czasem jako tańszy zamiennik pietruszki, albo pasza. Niedoceniany biedny pasternak, nie potrafiący wrócić na niedzielne stoły, zbyt nieśmiały, żeby się od nowa wylansować. W obronie słabszych podam teraz przepis, jako że moda idzie z Zachodu.

Zupę sam zrobiłem niedawno, a przepis przygotowałem na podstawie książki kucharskiej Brata Wiktora z opactwa Notre-Dame. Benedyktyni wciąż pamiętają stare warzywa, ale mają już w kuchni miksery.
_______________________________________________________________
Zupa z pasternaku
przepis na 6-8 porcji

4 pasternaki
2 ziemniaki
1 cebula
1 ząbek czosnku
4 łyżki masła
1 łyżeczka curry
1/2 łyżeczki imbiru
1,5 litra wywaru warzywnego
1/2 szklanki śmietany
sól i pieprz do smaku
pęczek natki pietruszki

Rozpuścić masło w dużym garnku i dodać pasternak pokrojony w cienkie plastry, ziemniaki pokrojone w kostkę, pokrojoną cebulę i czosnek. Podsmażyć lekko przez 2-3 minuty ciągle mieszając.

Dodać imbir i curry, wymieszać. Dodać wywar i doprowadzić do wrzenia. Zmniejszyć płomień i gotować na wolnym ogniu przez 30 minut.

Zdjąć garnek z ognia, zmiksować zupę i dodać śmietanę. Spróbować, posypać natką pietruszki. Podawać z bułeczkami „Cuisine de France” z masełkiem z polskiego sklepu.
_______________________________________________________________

Jeżeli ktoś z kuchennych spraw umie poprawnie tylko zagotować wodę w czajniku to proponuję spróbować tylko gotowanego pasternaku wymieszanego z masłem. A jak ktoś nawet tego nie spróbuje, to pozostaje mu figa z makiem z pasternakiem. Smacznego!

25.02.2010

Moynalty - prawdziwa wieś

 W Moynalty można spotkać Irlandię rodem z pasterskiego hrabstwa Meath. Bez żadnych przyjezdnych - imigrantów, którzy pracują normalnie w barach, stacjach benzynowych i na budowach. Bo nie ma tu budów, stacja jest tylko jedna, pub też jeden, sami Irlandczycy. Nie ma tu żadnego osiedla, tylko domki przy jednej ulicy. Dookoła pola, łąki, pastwiska, krowy i owce. Zielono dookoła, deszcz, słońce. Cisza.
  
Moynalty otrzymało niedawno tytuł „Tidy Towns” – schludnego miasta, chociaż miastem oczywiście nie jest, ale każde skupisko ludzkie to tutaj „town” w odróżnieniu od jakiegoś domku na pustkowiu. W Irlandii co roku jakieś „miasto” dostaje ten tytuł za czystość.
 
Przejeżdżałem tędy wiele razy, ale zatrzymałem się tu dopiero z moimi dziećmi, które znalazły przy okazji fajny plac zabaw. Miałem czas się zatrzymać, to taka moja irlandzka przypadłość.
    
Siodełko na karuzeli.


Beczka śmiechu.
 
 
Zabawka sprowadzona specjalnie z Anglii.

 
 
Koło młyńskie i armata w tle 

W średniowieczu to miejsce nazywano Crochawella lub Hill of Homes – Wzgórze Domów. Dziś można oglądać nowsze domy przy głównej ulicy, chociaż za specjalną bramą stoją te starsze, ale wstęp obecnie jest ograniczony – jak to na terenie prywatnym.
  
Każdego roku w sierpniu odbywa się w Moynalty festyn. Przyjeżdża tu wtedy jakieś 5 tysięcy ludzi z okolicznych pastwisk ze swoimi traktorami. Orają te pola, a fotoreporterzy to fotografują a ja potem to w miesięczniku, który kupuję dla Mariana oglądam. Mama mojego landlorda mieszka w Moynalty i gorąco mnie zapraszała na ten event ostatniego lata, żebym przyjechał bo będzie fajnie i będzie popcorn. Przejechałem się, zobaczyłem te tumany kurzu i oszczędziłem dziesiątaka na osobie, a sam raczej nie byłem.
 
 W tym magazynie widziałem super zdjęcie rok temu, setki traktorów na polu z lotu ptaka. Chciałbym to Wam pokazać, ale teraz tylko Marian to ma.

 
Czysta rzeka w Moynalty.
 
 
Czyste drzewa.

 
Po zmierzchu - tu Mikołaja w Monaylty też zaprasza się.
 
Zdjęcie zrobione świeżo po Nowym Roku. To jest kwiatek - z trawy sobie wyrasta...

  
 
A to tajemnicza droga w bok od Monaylty w światłach auta. Dopiero tam można zobaczyć irlandzką wieś. Moynalty przy tym wymięka.