Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zagadki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zagadki. Pokaż wszystkie posty

31.12.2013

Most za półtora pensa - Ha'penny Bridge

Rozwiązanie fotozagadki


Na zdjęciu konkursowym widoczny jest żebrak siedzący na moście Ha'penny w centrum Dublina. Żebrak siedzi na kartonie po chipsach z pobliskiego Supervalu.   

Tematem zagadki był oczywiście most, a nie żebrak ani karton. Kartony po czipsach są zatknięte za sztachety mostu, żeby schły na wietrze, więc bez problemu każdy może sobie jeden pożyczyć, żeby trochę pożebrać i zarobić na pintę albo i dwie. W roli żebraka wystąpiłem osobiście (aparat był na statywie z migawką 1/20). Był to mój pierwszy raz w tej roli, więc z emocji zapomniałem podstawowej sprawy czyli kubka po kawie do zbierania drobnych - tak więc nic nie zarobiłem. Nie pomogła mi w tym nawet czapka WOŚP. Takie tam żebranie :) Ale jak będzie naprawdę źle, to miejsówkę mam już obcykaną, a kubek też się jakiś znajdzie w pierwszym lepszym śmietniku. 


Najszybsza z odpowiedzią była - SANDRA i do niej wędruje nagroda. Film z losowania nagrody specjalnej umieściłem na samym dole. Kto wygrał niespodziankę? 
SANDRA, napisz do mnie maila, żebym mógł wysłać nagrodę.

Jeszcze raz dziękuję wszystkim za udział w moich konkursach w 2013 roku. 
Poprzednie moje dublińskie zagadki znajdziecie pod tym linkiem. 
_________________________________________________________________

Most Ha'penny (half penny - pół grosika) to jedyny historyczny most dla pieszych łączący obie strony Dublina, który przetrwał do dziś. Wcześniejsze mosty były tymczasowe, a w 1815 roku nie było tu w ogóle żadnego mostu pieszego. Trudno to sobie teraz wyobrazić - dziś w Dublinie jest 16 różnych mostów na odcinku 4 km. W budowie jest siedemnasty, który połączy oba tramwaje.



W 1815 roku dwie strony miasta łączyły w kilku miejscach przestarzałe i zawodne barki. Było w sumie siedem przepraw. Ich właściciel - William Walsh - dostał ultimatum od dublińskiego Ratusza, że albo ma je wszystkie wymienić na nowsze, albo zbudować solidny most. Walsh zbudował więc zgrabny żeliwny most z latarniami i za przejście przez rzekę Liffey zaczął pobierać opłatę - pół pensa. Ustawił też po obu stronach mostu specjalne bezobsługowe bramki, zlikwidował wszystkie barki i zwolnił większość pracowników. Dziś przez jego most przechodzi prawie 30 tysięcy osób dziennie.



Cena za przejście stopniowo rosła aż do półtora pensa i most zaczęto nazywać Penny Ha'penny Bridge (most za pensa i pół). W międzyczasie powstały kolejne mosty i ostatecznie opłatę zniesiono całkowicie w 1919 roku. W użyciu pozostała oryginalna nazwa - most za pół pensa czyli Ha'penny Bridge. Jak będziecie tamtędy przechodzić to będzie okazja, żeby wrzucić grosika jakiemuś żebrakowi. A niech ma na kufelek.








A na koniec film z losowania nagrody niespodzianki :) 
Życzę szczęśliwego Nowego Roku wszystkim moim Czytelnikom!



14.07.2013

Irlandzka herbata

Rozwiązanie fotozagadki


Na zdjęciu konkursowym widoczny jest fragment mozaiki przed wejściem do kawiarni Bewley's na deptaku Grafton Street. Co roku odwiedza to miejsce milion osób. 

BEWLEY'S to uznana irlandzka marka, specjalizuje się w sprzedaży herbaty i kawy pod własną nazwą. Pierwszą herbaciarnię Bewley's w Dublinie otworzono wtedy, kiedy picie herbaty w Irlandii nie należało jeszcze do codziennych czynności.   

Zagadkę odgadła ROSE i do niej powędruje pakiecik z nagrodami. Kolejna fotozagadka za miesiąc. Serdecznie zapraszam.
_________________________________________________________________

Samuel Bewley w 1835 roku wygrał bitwę z angielską herbatą. Przełamał monopol East India Company, która dostarczała liście herbaty z odległych brytyjskich kolonii w Indiach wprost do filiżanek fajfokloków i zamożnych irlandzkich protestantów. 



Bewleyowie byli francuskimi kwakrami, którzy osiedlili się w Irlandii w XVIII wieku. Samuel Bewley podjął spore ryzyko zakupując ponad 2000 skrzyń z herbatą prosto z Chin. Znajomi pukali się w czoło: "kto ci to kupi?". Jednak znaleźli się tacy, co kupili. Interes zaczął się kręcić, a Irlandczycy nabrali ochoty na picie nie-angielskiej herbaty. Pierwszą herbaciarnię otwarto w 1894 r. na South Great Georges Street w Dublinie.



Po odzyskaniu niepodległości otwarta została herbaciarnia Bewley's na Grafton Street, dziś chyba najbardziej rozpoznawalna. Już wtedy Irlandczycy nie wyobrażali sobie dnia bez aromatycznej herbaty.



Wraz z upływem czasu do herbaty zaczęto dolewać mleka, a herbaciarnia Bewley's zamieniła się w herbaciarnio-kawiarnię. Doszły do tego ciasteczka i rogaliki, a potem Grafton Street została zamknięta dla pojazdów i stała się popularnym deptakiem pełnym ulicznych grajków.



Bewley's Oriental Cafe przy głównym deptaku Dublina jest przygotowana na przyjęcie setek miłośników kawy i herbaty dziennie. Każdego roku to miejsce odwiedza milion osób. 
  

 

Jeśli zobaczycie na dole wszystkie stoliki zajęte, to zostaniecie skierowani na któryś z wyższych poziomów, a jest ich tam naprawdę sporo. Obsługa jest tu na każdym kroku.



Ja do Bewley's wpadam na kawę. 

19.02.2013

Zagadka poczty - An Post

Po jakimś czasie spędzonym w Irlandii człowiek się przyzwyczaja do tego, że list wrzucony do dowolnej skrzynki pocztowej trafia do adresata już na drugi dzień rano. W Polsce tak się raczej nie zdarza, chociaż skrzynki opróżniane są kilka razy dziennie. W Irlandii każdy list traktowany jest priorytetowo bez dodatkowej opłaty.



W Irlandii codziennie wysyła się 3 miliony listów i przesyłek. Wszystkie one po zamknięciu urzędów pocztowych są przewożone do czterech wielkich centrów dystrybucyjnych - w Dublinie, Cork, Portlaois i Mullingarze. W każdym z nich pracuje po 200 osób ale i tak większość pracy wykonują maszyny z systemem OCR (Optical Character Recognition) sortującym listy według adresów.



Niewyraźnie napisane adresy są skanowane i trafiają na ekran, gdzie zostają odczytane przez pracowników poczty. Rozpoznają oni 1500 adresów na godzinę. Na kopertach nadrukowany zostaje kod kreskowy ułatwiający dalsze sortowanie. O godzinie 3.30 rano wszystkie listy i paczki są załadowywane na ciężarówki i rozwożone do mniejszych ośrodków, skąd o 7 rano trafiają do toreb listonoszy, a potem do naszych skrzynek. Wszystko to w ciągu niecałych 12 godzin.



Niektóre stare skrzynki wbudowane w kamienne mury są naprawdę tak stare jak wyglądają. Można je głównie zobaczyć na wsiach lub małych miasteczkach. Mimo, że wyglądają staroświecko to wciąż w pełni działają i są opróżniane codziennie.



Na tych skrzynkach widnieją zagadkowe litery i rzymskie cyfry. W ten sposób oznaczony jest wiek skrzynki. Litera R oznacza króla lub królową Wielkiej Brytanii (z łaciny Rex i Regina) a numer - to kolejny numer króla / królowej. 


VR           Victoria Regina - Królowa Wiktoria, panowała do 1901 roku
ER VII     Edward VII Rex - Król Edward VII, panował w latach 1901-1910
GR V        George V Rex - Król Jerzy V, panował w latach 1910-1936
ER VIII   Edward VIII Rex - jego królowanie trwało tylko kilka miesięcy, skrzynkowy rarytas
GR VI      George VI Rex - Król Jerzy VI, panował w latach 1936-1952
ER II       Elizabeth II Regina - Królowa Elżbieta II - panuje od 61 lat





Irlandia odzyskała niepodległość i nie ma już królowej więc te wszystkie stare skrzynki wrośnięte w jeszcze starsze kamienne murki są imperialistycznymi zabytkami. W Irlandii Północnej królowa nadal obowiązuje, więc skrzynki są czerwone i wciąż sygnowane inicjałami Elżbiety II.





27.10.2012

Rabarbar olbrzymi

Ta roślina jakoś nie pasuje mi do Irlandii. Widzę ten rabarbar co roku niedaleko domu Daniela O'Connella w Derrynane (Kerry). Może ktoś rozpoznaje to za ziele.



Roślina wygląda mi na tropikalną, pod tymi olbrzymimi liśćmi panuje taki wilgotny klimat. Raz widziałem tam nawet wielkiego pająka, którego sam się wystraszyłem.


edit: już wiem jak ta roślina się nazywa, to Gunera olbrzymia, więcej informacji dla działkowców jest tu: Rabarbar olbrzymi

20.11.2011

Krótka historia kontaktów polsko-irlandzkich

czyli pochwała wyspiarskiej wtyczki

Krótka historia kontaktów polsko-irlandzkich zaczęła się w momencie, kiedy do Irlandii przyjechał Pierwszy Polak ze swoją nieodłączną maszynką do ścinania włosów na 3 mm. Stanął przed kontaktem w ścianie i zaczął zastanawiać się jak do cholery ma tę maszynkę podłączyć. 
  
Ponieważ Polak potrafi, to rozwiązanie przyszło bardzo szybko. Przy użyciu zwykłego śrubokręta Pierwszy Polak zapoznał się ze strukturą nieznanego dotąd irlandzkiego gniazdka w ścianie, zapalił papierosa i uśmiechnął się chytrze do siebie. Wyciągnął zapałkę, wetknął ją do gniazdka i sprawnie ostrzygł głowę, po czym poszedł do roboty. 
  rekonstrukcja wydarzeń przy pomocy klucza :) 
Pierwszy Polak był jak zawsze bardzo sprytny i utorował drogę kolejnym. Dzięki niemu możemy teraz ładować swoje polskie telefony komórkowe bez konieczności kupowania drogich przejściówek (równowartość 4 piw w Lidlu). Wystarczy coś cienkiego - śrubokręt, klucz, zausznik od okularów, wkład od długopisu (wersja dla uczonych). Można też wyjąć te zaślepki na stałe i problem z głowy. 
 zaślepki - czyli czym różnią się te dwa rozgałęziacze

Na tym kończy się krótka historia naszych elektrycznych kontaktów. Te gniazdka i kontakty, które przysporzyły wielu zmartwień przybyszom z Europy mają jednak same zalety.

Wtyczki wyspiarskie są płaskie i szerokie, dobrze przylegają do gniazdka i są bardziej odporne na przypadkowe rozłączenie. Kabel wychodzi z wtyczki zawsze w dół, więc nie można jej tak łatwo wyrwać z kontaktu. Żeby odłączyć urządzenie należy chwycić za wtyczkę - dzięki temu kabel jest mniej narażony na przetarcia i uszkodzenia. W środku wtyczki jest najczęściej bezpiecznik a w gniazdku jest bardzo często dodatkowy włącznik. 

Nie ma tu dwóch rodzajów wtyczek jak w pozostałej części Europy - tu wszystkie wtyczki są bezpieczne. Ułożenie bolców jest zawsze stałe - faza, zero i uziemienie. Prostokątny przekrój zwiększa powierzchnię bolców i odporność na przegrzanie. Bolec uziemiający jest dłuższy od pozostałych, otwiera klapki zabezpieczające i dopiero potem łączone jest zasilanie. Dzięki klapkom zabezpieczającym dziecko nigdy nie włoży paluszków do irlandzkiego gniazdka.
  
Bolce są w połowie izolowane, więc trudno jest ulec porażeniu prądem przy częściowo wciśniętej wtyczce. Bezpiecznie i logicznie.

12.10.2011

Pismo celtyckich druidów - ogham

Jednymi z moich ulubionych irlandzkich kamieni są stojące pionowo głazy naznaczone śladami najstarszego irlandzkiego pisma - pisma OGHAM. Literami są poziome i skośne kreski wyrzeźbione na pionowych krawędziach kamienia. Czyta się od dołu do góry, im dłuższy napis - tym wyższy kamień. 

  
Pismo ogham (wym. ougam) było używane przez celtyckich druidów około 2 tysięcy lat temu do zapisywania słów języka staro-irlandzkiego. Druidzi w czasach Chrystusa byli najlepiej wykształconymi ludźmi na wyspie, sprawowali funkcje kapłanów, nauczycieli, wysokich urzędników, magów a nade wszystko doradców arcykrólów, którzy w tamtych czasach władali całą Irlandią ze wzgórza Tara. Druidzi opracowali własny system zapisu mowy; pismo ogham było jedyną formą zapisu przez dobrych kilka stuleci. Nawet w czasach św. Patryka posługiwano się systemem ogham, bo alfabet łaciński przynieśli dopiero mnisi. 
  
V wiek, czyli okres działalności św. Patryka, to wciąż czas, kiedy każdą wiedzę przekazywano sobie wyłącznie ustnie. W Irlandii widocznie nie było wtedy potrzeby zapisywania historii tak jak w Indiach, Egipcie, Bliskim Wschodzie czy w Chinach. Może się to wydawać dziwne, ale szczegóły misjonarskiej działalności św. Patryka znamy w większości z ustnych przekazów. Dlatego też powstało tyle legend związanych z patronem Irlandii.  
  
Starożytne pismo ogham zachowało się jedynie w kamieniu. Druidzi używali również drewnianych tabliczek, jednak one nie mogły dotrwać do naszych czasów. Dziś w Irlandii, Szkocji i Walii znaleźć można około 400 podłużnych kamieni znaczonych kreskami ogham. Napisy przeważnie mówią kogo pochowano w danym miejscu albo kto był właścicielem okolicznych ziem.
  
Kamienie ogham często stoją tam, gdzie je kiedyś postawiono - obecnie na pastwiskach, polach, wzgórzach. Czasem znaleźć je można w pobliżu ruin lub cmentarzy. Niektóre zostały znalezione gdzie indziej i przeniesione w bezpieczniejsze miejsce. Pismo ogham nie było trudne do rozszyfrowania ponieważ po pojawieniu się łaciny obie formy zapisu istniały równocześnie. 
  
Niektóre kamienie ogham są dziś "chrześcijańskie" bo kreski druidów zostały skute i zastąpione krzyżami. Zresztą być może druidzi również przywłaszczyli sobie menhiry, które mogły być ustawione kolejne 2 tysiące lat wcześniej. 
   
Ogham zwany jest też alfabetem druidów lub celtyckim pismem drzew, ponieważ każda litera nosi nazwę drzewa lub krzewu. Warto zwrócić uwagę, że każdą literę tworzy maksymalnie pięć kresek - tyle ile jest palców u jednej ręki. Czyżby to był zapis staro-irlandzkiego języka migowego...
  
W różnych miejscach można natknąć się na lokalnych artystów, którzy na poczekaniu wyrzeźbią nam znakami ogham mały wisiorek z wybranym imieniem. To uproszczona forma zapisu, w sam raz na niedrogą i oryginalną pamiątkę z Irlandii.

5.10.2011

Zagadka średniowiecznej syrenki

Ruiny średniowiecznych budowli kryją w sobie wiele tajemnic. Za jedną z nich uważam wizerunki syren wyrzeźbione na ścianach męskich klasztorów i katolickich katedr w Irlandii. Syreny - pochodzące z mitycznego świata pół-kobiety, pół-ryby - swoim błyszczącym, wygłaskanym przez setki lat i tysiące dłoni kamiennym biustem przestrzegają przed pokusami rzeczywistego świata.  
  syrena w katedrze Św. Brendana, Clonfert 
Półnaga syrenka stała się symbolem pokus czyhających na irlandzkich wieśniaków i rybaków. Jej dodatkowe atrybuty - zwierciadło i grzebień przypominały z kolei żonom wieśniaków i rybaków aby nie popadły w próżność. Dlaczego akurat syrena? Czyżby mitologiczne syreny uwodzące swoim śpiewem marynarzy rzeczywiście odwiedzały Irlandię otoczoną samymi morzami?  
  syrena w opactwie Kilcooly
Jedna z legend mówi, że czasem syrena porzucała swój ogon i przybierała kobiecą postać by zamieszkać z mężczyzną. Na tej legendzie opiera się irlandzki film ONDINE, gdzie Alicja Bachleda-Curuś udając syrenę chroni się pod mężnym ramieniem rybaka Colina Farrella przed ścigającym ją kochankiem. Czyżby zagrożenie ze strony syren było w Irlandii tak realne, że średniowieczny kościół musiał przed nimi przestrzegać umieszczając ich wizerunki tuż obok ołtarza lub głównego wejścia do kościoła? 
  syrena w klasztorze Św. Marii, Clontuskert
Niektóre rzeźby irlandzkich syren zachowały się w dość dobrym stanie ponieważ są chronione dachem. Jednak większość ruin w Irlandii jest pozbawiona dachu, tam wiatr i deszcz powoli zmywa wszystkie średniowieczne rzeźby. Po kilkuset latach wszystkie efekty pracy rzeźbiarzy z XV wieku znikają. 

Dowiedziałem się, że jest syrenka, która w ten właśnie sposób znika, więc postanowiłem ją odnaleźć i ocalić od zapomnienia. W tym celu pojechałem na zamek Kilkea, który jest zamknięty dla pospólstwa, prywatny i strzeżony przez kamery CCTV. Objechałem dwa razy cały teren zamku w poszukiwaniu jakiejś otwartej bramy, po czym wybrałem ustronne miejsce, przelazłem przez kamienny mur i przedarłem się w pobliże surowego zamczyska. 
  
Pierwszą osobą, na którą się natknąłem był pan siedzący okrakiem na kosiarce. Na mój widok wyłączył silnik. Wymieniliśmy uprzejmości pogodowe po czym przedstawiłem mu się jako poszukiwacz średniowiecznych syrenek. On przedstawił się jako właściciel zamku Kilkea. Przeprosiłem za nielegalne wtargnięcie na teren jego posesji ale on najwyraźniej uznał mnie za niegroźnego intruza, bo machnął na to ręką i wskazał na krzaki, w które miałem się zagłębić aby znaleźć swoją syrenkę. Na odchodne zawołał, że gdyby mnie złapali ochroniarze, to mam się powołać na niego. Odgarnąłem chaszcze i wszedłem na teren bardzo starego cmentarza.  
  
Pośród wysokich traw i oplatających wszystko bluszczy miałem odnaleźć kamienną syrenkę. Z ruin dawnego kościoła zostały resztki dwóch ścian, obszukałem je dokładnie ale oprócz kamiennego psa z ludzką głową nie znalazłem niczego godnego uwagi. Te ruiny były całkowicie zdominowane przez roślinność.  
  Kamień z rzeźbą syreny w ruinach kościoła na terenie zamku Kilkea
Kamień z syrenką minąłem już wcześniej i nawet zrobiłem mu zdjęcie, ale dopiero później pod innym kątem zobaczyłem nagie włosy i długi biust. Odgarnąłem liście i zobaczyłem całą resztę irlandzkiej syrenki czyli zwierciadło i grzebień. 
  syrena w ruinach kościoła na terenie zamku Kilkea
Szkoda, że nie można zabrać takiej syrenki ze sobą. Kolejne dzieło anonimowego średniowiecznego rzeźbiarza zniknie za jakiś czas. Kolejna irlandzka syrenka odpłynie w siną dal.    

Zobacz również: Sheela-na-Gig - naga wiedźma na kościelnym murze.

13.09.2011

Zagadka starego opactwa

W Irlandii znajdują się pozostałości ponad 1200 średniowiecznych klasztorów. Skąd taka ogromna liczba na tej małej i raczej słabo zaludnionej wyspie? Czym się różni klasztor od opactwa, a czym abbey od priory a czym od friary? Dlaczego prawie wszystkie klasztory są w ruinie? Takie pytania dziś stawiam, by na nie zaraz odpowiedzieć. Zagadka może się przerodzić w krótką historię chrześcijaństwa w Irlandii, więc z góry ostrzegam :) 
  Sligo Dominican Friary
Irlandia została ochrzczona tak dawno temu, że wtedy nie istniał tu jeszcze żaden język, w którym można by te czasy opisać. Nawet z czasów św. Patryka nie zachowały się żadne irlandzkie historyczne pisma. Zachowały się natomiast ustne przekazy, inskrypcje w języku ogham i ruiny klasztorów. Wkrótce po okresie działalności św. Patryka, w V wieku, świeżo ochrzczeni Celtowie zaczęli skupiać się wokół nowo tworzonych małych klasztorów chrześcijańskich, które wyrastały w całej Irlandii. W międzyczasie na sąsiednią wyspę - Brytanię najechała rzesza zatwardziałych pogan - Anglów, Sasów i Jutów. Chrześcijaństwo w Brytanii zostało przez nich zepchnięte na północ, do Walli i dalej do Szkocji, krainy Piktów. Tym samym Irlandia została całkowicie odcięta od kontynentu, od Rzymu i papieża. W tych odizolowanych warunkach przez ponad 200 lat funkcjonował całkowicie odrębny chrześcijański kościół - kościół iryjski. 
  Mellifont Cistercian Abbey
Kościół iryjski (albo iroszkocki) istniał zupełnie samodzielnie, bez żadnych kontaktów z papieżem i jego kolejnymi dekretami. W Irlandii powstały opactwa typowe tylko dla tego kraju na krańcu Europy, obowiązywały tu zupełnie inne reguły zakonne, a irlandzki opat miał większą władzę niż europejski biskup. Dwa wieki później, po ponownym nawiązaniu kontaktów z Rzymem, okazało się, że różnica w dacie najważniejszego chrześcijańskiego święta - Wielkanocy - to prawie miesiąc (miesiąc). 
  Kells Augustinian Priory
Kościołem iryjskim starali się z całą mocą zarządzać kolejni następcy św. Patryka (comharba Phadraig) jednak przez te dwa wieki nie udało im się ponownie nawiązać stałych relacji z centralą w Rzymie. W tych nietypowych okolicznościach wytworzyła się całkiem nowa liturgia zawierająca więcej elementów ludycznych zrozumiałych dla prostych ludzi, powstały niespotykane nigdzie indziej celtyckie krzyże ilustrujące sceny z Pisma świętego, powstały inne od kontynentalnych klasztory, w których obok siebie mieszkali pobożni mnisi i pobożne mniszki.    
  Holycross Cistercian Abbey
W Irlandii nie było wtedy żadnych większych ośrodków miejskich, dopiero klasztory i opactwa stały się zaczątkiem większych skupisk ludzkich. Ludzie woleli się osiedlać wokół klasztorów, bo tak było wygodniej. W klasztorach mieszkali ludzie umiejący czytać i pisać, byli mądrzy i potrafili rozstrzygać spory. Byli szanowanymi sługami bożymi i najwięcej wiedzieli o nowej religii. Wczesnośredniowieczne miasta zbudowane wokół jednego kamiennego kościoła istnieją do dziś i mają się dobrze. Dobrym przykładem jest Kells, skąd pochodzi słynna księga.       
  Castledermot Franciscan Priory
Średniowieczne klasztory w Irlandii były bardzo ważnymi ośrodkami edukacyjnymi. Tu mieszkali ludzie znający łacinę, czyli język nowej religii chrześcijańskiej. Umieli w tym języku zapisywać więcej niż tylko inskrypcje nagrobne w języku ogham znane celtyckim druidom. Mnisi w klasztorach przejęli rolę druidów. Do założenia kolejnego klasztoru potrzeba było tylko 12 mnichów, więc liczba iryjskich klasztorów wciąż rosła.  
  Jerpoint Cistercian Abbey
W tych klasztorach przez kolejne stulecia kopiowane były pracowicie kolejne księgi, tu dojrzewała sztuka ilustrowania ksiąg czterema kolorami, tu kształcili się misjonarze, którzy wyruszali z Irlandii, aby ewangelizować pozostałe ludy Europy nękanej wciąż najazdami germańskich barbarzyńców. Do Polski mnisi z Irlandii dotarli na długo przed świętym Wojciechem.
  Jerpoint Cistercian Abbey
W IX wieku w Irlandii pojawili się waleczni Wikingowie. Ich celem początkowo był rabunek, więc zaczęli odwiedzać przede wszystkim klasztory, gdzie skarbów było najwięcej. Irlandzcy mnisi zbudowali wtedy wysokie okrągłe wieże, żeby przed Wikingami móc się zawczasu w nich schować. Wikingowie zbudowali potem kilka miast, w tym Dublin i w końcu postanowili w Irlandii zostać na stałe. Pamiątką po tym okresie są słynne okrągłe wieże rozsiane po całym kraju oraz skarby w muzeach - te ocalałe w Dublinie i te skradzione - w Oslo. 
  Bective Cistercian Abbey
W XII wieku najwięcej klasztorów w Irlandii posiadał zakon Cystersów. Były to najważniejsze wówczas w kraju ośrodki nauki, sztuki, kultury, medycyny, rzemiosła i rolnictwa. W wieku XIII powstały prawie jednocześnie powstały trzy nowe zakony: Franciszkanów, Dominikanów i Augustianów, był to też szczytowy wiek rozkwitu klasztorów w Irlandii. 
  
Najważniejsze klasztory nosiły miano abbey. Opactwem zarządzał opat a jego władza była absolutna. Opactwu abbey podlegały klasztory priory - podrzędne rangą, zależne od opata chociaż czasem nie mniej okazałe. Zarówno abbey jak i priory miały grunty, zwierzęta, uprawy, czasem olbrzymie tereny. Wieśniacy, którzy mieszkali na okolicznych terenach byli zarówno parafianami jak i pracownikami na klasztornych farmach i polach.   
  Ross Errilly Franciscan Friary
Natomiast klasztory zwane friary były miejscami, gdzie mieszkali mnisi z zakonów medytacyjnych. Franciszkanie, Augustianie, Dominikanie ślubując ubóstwo nie mogli posiadać żadnych ziem, zwierząt ani bogactw. Żyli z tego co sami dostali, poświęcając czas na modlitwę i medytację. W murach tych klasztorów mieszkali nie zakonnicy, tylko bracia (friars). Z dzisiejszego punktu widzenia ruiny klasztorów typu abbey, priory i friary nie różnią się wiele między sobą. 
  Kilcooly Cistercian Abbey
W połowie XVI wieku król Henryk VIII, władca Anglii i Irlandii poróżnił się z papieżem i sam siebie ogłosił głową kościoła. Jednocześnie wydał edykt rozwiązujący wszystkie istniejące klasztory w Anglii, Walii i Irlandii (Dissolution of the Monasteries). Klasztory angielskie i walijskie przestały istnieć z dnia na dzień, w Irlandii wyglądało to nieco inaczej. Zakonnicy z zamykanych klasztorów irlandzkich przenosili się dalej na zachód, gdzie faktyczna władza króla był mniejsza a klasztory wciąż funkcjonowały z powodzeniem aż do połowy XVII wieku. Najazd wojsk Olivera Cromwella brutalnie zakończył działalność ostatnich klasztorów w Irlandii.  
  Sligo Dominican Friary
Wiele klasztorów zostało wtedy zajętych jako koszary dla wojska. Cromwell lubił powiadać, że dopóki religia katolicka będzie istniała, dopóty nie będzie w Irlandii pokoju. Te słowa starał się wprowadzać w czyn. Od jego czasów irlandzkie klasztory i opactwa zaczęły popadać w ruinę.  
  Mural z Belfastu
Z czasem pozbawione dachów kościoły i klasztory zaczęły zamieniać się w cmentarze. Pod dawną posadzką grzebano ludzi związanych z danym miejscem - opatów, fundatorów, dobroczyńców, zakonników, przyszłych świętych.  
  Fore Benedictian Abbey 
Dziś większość opactw sprzed kilkuset lat leży gdzieś pośród łąk i pastwisk, z dala od głównych dróg i miast. Czasem porasta je bluszcz, czasem widać świeże kwiaty. Przyciągają swoim ogromem, surowością i kamienną ciszą. Każde ma swoją niepowtarzalną historię. Każde jest zagadkowe. Tajemnicze.