Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klasztory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klasztory. Pokaż wszystkie posty

21.02.2014

Benedictines are back in Fore Abbey (Westmeath)

Benectines monks are back in Ireland. After 473 years they came from Oklahoma to small abbey in County Westemeth. I had a big pleasure to be their guide on early medieval sites in Ireland. 

Benectines monks always stay in their monasteries. But in this case Prior Dom Mark Kirby made an exception and two of new monks were allowed to make a tour with experienced tour guide from Pendragon Tours. The first place we visited was Fore Abbey in Co. Westmeath. 



Ruins of the old abbey are open for visitors but I wanted to show more. Called few days before to make sure that somebody will welcome us. Joan opened her small coffee shop, gave us the keys to secret doors and serve up a nice cup of coffee and home baked cakes. 




Having a "magic" key I opened some doors to show my monks 15th centuries cells. In this time benedictine monks had a meals here, they sleep and read. There was about 300 monks in Fore Abbey!
 



Brother Finnian opens door to Hermit's Cell. 



This cell was occupied for 700 years. The last monk passed away in 1616 here. 




Our next stop is Kells Heritage Town. Miss Carpenter is our guide here. She tells us the story about St. Columban. We are in 8th century now. Brother Elijah signs to the visitor's book as 
"Benedictines from Silverstream".



There are some High Celtic Crosses in Kells. Adam and Eve, Kain and Abel. The same old story.




The Irish Round Tower built 1000 years ago. One of the brothers tries to climb to the entrance. Vikings were here! And Book of Kells survived! 




Slane Hill. In 433 AD St. Patrick set a Paschal fire here. My monks go around the hill in silence.








The last stop in Monasterboice and two most beautifull Celtic Crosses in Ireland. Nobody here, just heritage, silence and monks.








26.01.2014

In Benedictine's Priory

W Irlandii widziałem już tyle ruin średniowiecznych opactw, że nie umiałbym ich policzyć. Kiedy dostałem zaproszenie do zwiedzenia opactwa, w którym mnisi wciąż żyją według średniowiecznych reguł nie zastanawiałem się ani chwili. GPS zaprowadził mnie pod samą bramę opactwa benedyktynów.



Benedyktyni są najstarszym zakonem w Europie. Regułę zakonną ustalił Św. Benedykt w 529 roku. Zasady są proste - módl się i pracuj (Ora et labora). Benedyktyni, których odwiedziłem przyjechali z USA, z Oklahomy. Zamieszkali w zaniedbanym dworku z XIV wieku, który pracowicie zaczęli remontować. Na początku było ich dwóch, teraz jest ich czterech. 





Powitał mnie sam przeor, który właśnie skończył odprawianie mszy według starego zwyczaju - tyłem do wiernych. Powiedział, że zaraz ktoś mnie oprowadzi po opactwie i pobiegł do kuchni szykować obiad. Pojawił się uśmiechnięty brat Alex z Oklahomy i zaczął przede mną odkrywać sekrety monastycznego codziennego życia w XXI wieku.



Jedne rzeczy są niezmienne a inne nowoczesne. Ciekawe połączenie reguł zakonnych ustalonych w VI wieku z migającymi światełkami na routerze wi-fi. Jakoś przecież trzeba odpowiadać na maile c'nie?  



Długie korytarze, zakamarki, regały z książkami i dzwony. Każdy dzwonek ma inny dźwięk, każdy jest używany w konkretnym celu. 5 minut przed jutrznią, 10 minut przed obiadem, kwadrans przed nieszporami. Bracia mają ustalone dyżury do różnych zadań, jednym z nich jest wzywanie innych braci.



Brat Alex oprowadza nas po opactwie opowiadając jego historię oraz codzienne obowiązki. Niektóre pomieszczenia są już odremontowane, w innych trzeba przeskakiwać ruchome deski. Tymczasowa kaplica jest najlepiej ogrzewanym pomieszczeniem, natomiast kościół jest wciąż w opłakanym stanie. Potrzeba tam jeszcze włożyć dużo pracy.



Benedyktyni wprowadzili się do Silverstream Priory w hrabstwie Meath dwa lata temu. Wcześniej mieszkały tu siostry wizytki, które stopniowo przenosiły się na tyły opactwa. Najstarsze cztery zakonnice mieszkają jeszcze w Dublinie. Krzyże na ich groby są już przygotowane, jeszcze bez nazwisk. Leżą na palecie przy strumieniu Silverstream.



Brat Alex pyta czy mam czas, bo może byśmy podskoczyli do wioski na zakupy. Zasadniczo bracia nie opuszczają opactwa ale w dzisiejszych czasach nie da się liczyć na mannę z nieba. Jedziemy. Brat Alex robi zakupy u rzeźnika w Stamullen. Pytam czemu nie płaci za mięso - mówi że przeor zapłaci pod koniec miesiąca. Czyli kupujemy czikeny na krechę.



W międzyczasie chmury przewaliły się po niebie zostawiając błękit w świętym spokoju, więc idziemy na spacer po klasztornych ogrodach. Typowy dla Irlandii styczniowy obrazek - palmy, błękit i świeże kwiaty.



Bardzo polubiłem braci benedyktynów z opactwa Silverstream. Trochę poznałem ich codzienne życie, zjadłem z nimi obiad, posłuchałem modlitw śpiewanych po łacinie, zobaczyłem jak sobie radzą z cieknącym sufitem. 
Jest ich na razie czterech ale będzie więcej, nie mam wątpliwości. 



Na koniec z ojcem przeorem wymieniliśmy się adresami naszych blogów i strzeliliśmy sobie fotkę w bibliotece. Filip - dziękuję za zaproszenie. Arek - do zobaczenia.



Na zdjęciu powyżej - przeor z Silverstream Priory - Dom Mark Daniel Kirby oraz Pendragon. Tu jest link do bloga przeora: vultus.stblogs.org a tu do strony przeoratu: http://cenacleosb.org/

Przeor pozdrawia moich czytelników i czeka na nowe powołania z Polski :)

30.01.2013

Skryptorium świętego Kolumby

Kamienny domek stoi tuż koło posterunku Gardy w miasteczku Kells (hrabstwo Meath). Przez ponad rok mijałem go codziennie idąc do pracy. Budowla związana jest ze świętym Kolumbą, jednym z trzech patronów Irlandii. Stoi tu już prawie 1000 lat.



St. Columcille's House można zwiedzić w środku, ale najpierw trzeba odszukać strażnika klucza. Jest nim leciwa pani Carpenter mieszkająca kilkanaście domów w dół ulicy. Domy nie są numerowane, ale właściwe drzwi znajduje się bardzo łatwo, wystarczy zapukać do kogokolwiek. Pani Carpenter łapie klucz i żwawym krokiem zmierza pod górę, aby oprowadzić kolejną wycieczkę. Tu nie ma żadnych biletów a strażnik klucza (Key Holder) to zaszczytna funkcja społeczna.




Skryptorium świętego Kolumby zbudowano w XI wieku, czyli ponad 400 lat po jego śmierci. Nazwa nie ma więc bezpośredniego związku ze swoim patronem. Św. Kolumba znany był między innymi z pracowitego kopiowania świętych ksiąg. Natomiast mnisi w Kells w tamtych czasach pasjami przepisywali i ilustrowali księgi (patrz Book of Kells).   



Zakonnicy pojawili się w Kells w 804 roku. Musieli ewakuować się macierzystej wysepki Iona u wybrzeży Szkocji, gdzie św. Kolumban założył swój monastyr w 563 roku. Wikingowie w tamtych czasach kosili każdy napotkany klasztor więc trzeba było uciekać jeszcze bardziej na zachód. W Kells zakonnicy Kolumbana zbudowali małą warownię, w której na pięterku można było spokojnie kopiować święte księgi.   



Solidnie zbudowane kamienne skryptorium było trudne do zdobycia i leżało poza murami opactwa. Podziemny korytarz łączył je z głównym klasztorem oraz okrągłą wieżą, w której chowano najcenniejsze skarby. Skopiowane święte księgi w tamtych czasach były bezcenne.



Kopiowanie i ilustrowanie ksiąg było wtedy jedną z trudniejszych sztuk. Najważniejszy artysta siedział pod tym spadzistym dachem i przy blasku świecy kaligrafował i rysował. Na górę prowadziła sznurowa drabina, którą mnich wciągał za sobą. Teraz drabina jest metalowa, ale też nie da się do góry wejść ze względów bezpieczeństwa. Być może jest to najbardziej niedostępne piętro w Irlandii. 



Pani Carpenter kończy swoją opowieść, a wtedy Robert zaczyna czytać starą irlandzką modlitwę. Robert jest prezesem fundacji Gargano, którą miałem kiedyś przyjemność zabrać do Kells. Pani Carpenter nie rozumie słowa po polsku ale na koniec wraz ze wszystkimi mówi AMEN.

Więcej o życiu św. Kolumby: SlaveckM
Więcej o aferze z księgą przepisaną przez św. Kolumbę: Cathach - najstarszy irlandzki rekopis

30.10.2012

Wyspa, kościół i wydmy - Teampall Chaomháin

Kościół Teampall Chaomháin zbudowano w XI wieku na środkowej wyspie Aran - Inisheer. Początkowo służył małej grupie mnichów, którzy na zachodnim wybrzeżu Irlandii szukali najbardziej bezludnych zakątków.



Irlandzkie klasztory w średniowieczu stanowiły odpowiednik europejskich miast, wokół klasztorów zaczęli osiedlać się inni ludzie. Na Inisheer wszystko było w mikroskali - na małej wyspie, w pobliżu maleńkiego kościoła powstała niewielka osada. Społeczność wyspy miała swoją małą świątynię.



Po zamknięciu wszystkich klasztorów w XVI wieku Teampall Chaomháin również zaczął popadać w ruinę. Najpierw zawalił się dach, potem pod naporem deszczu i wiatru zaczęły kruszyć się mury. Jednocześnie ruinom zaczął zagrażać piasek nawiewany znad oceanu. Wydmowe wzgórze rosło i stopniowo pochłaniało stary kościół.



Gdyby mieszkańcy nie uchronili kościoła, to dziś nie byłoby go w ogóle widać. Ruiny leżą na szczycie wzgórza, ale w zagłębieniu. Wokół spoczywają starzy rybacy z Inisheer, którzy zacumowali tu po raz ostatni.



Teampall Chaomháin to obecnie jedyny kościół na Inisheer. Irlandzka nazwa mówi, że to kościół św. Cavana, podobno spokrewnionego ze św. Kevinem z Glendalough. Według tradycji św. Cavan pochowany został w tym właśnie kościele.

8.08.2012

Cis Jedwabnego Tomasza

Cis Jedwabnego Tomasza jest najstarszym drzewem w Irlandii. Rośnie pośrodku trawnika przed wejściem do głównego seminarium kraju i jednocześnie uniwersytetu NUI Maynooth.



Nie  ma przy nim żadnej tabliczki, ale jeśli spytacie któregoś ze studentów, to wskaże właśnie to drzewo. Zgodnie z narodowym wykazem Wszystkich Starych Drzew (Tree Council of Ireland) cis ma coś ponad 800 lat.



Zwyczajowa nazwa - Cis Jedwabnego Tomasza - nawiązuje do człowieka, który mieszkał w zamku, którego ruiny znajdują się tuż obok uniwersyteckiego kampusu. Historię Jedwabnego Tomasza opisał ze szczegółami Słowianin w Irlandii.


Jedwabny Tomasz nie miał nawet bladego pojęcia o drzewie, które teraz nosi jego imię. Za jego życia cis miał tylko 300 lat i był jednym z wielu drzew rosnących wokół zamku z XII wieku. Stało się jednak tak, że wszystkie inne przerobiono na łuki a ten jeden ocalał.



Cis pospolity występuje 
w Irlandii głównie przy starych zamkach, klasztorach, opactwach i cmentarzach. W Polsce drzewo to objął ochroną król Jagiełło w 1423 roku. Dzięki temu najstarsze drzewo w Polsce to również cis - Cis Henrykowski - dwukrotnie starszy od dębu Bartek.

20.07.2012

Jerpoint Abbey - opactwo pełne rzeźb



Opactwo cystersów Jerpoint Abbey jest jednym z cenniejszych zabytków irlandzkiego średniowiecza, głównie ze względu na rzeźby, które można w nim podziwiać. Obowiązują tu godziny otwarcia, bilety oraz przewodnik.



Zakon cystersów zamieszkał w Jerpoint Abbey w 1180 roku. Mury i budynki pochodzą z różnych okresów podobnie jak płaskorzeźby. Częściowo obiekt był odrestaurowany, mimo to nic nie psuje oryginalności tego miejsca.



Część eksponatów "luzem" zamknięto za kratami w specjalnych gablotach, jednak większość znajduje się w zasięgu aparatu i rąk. A ręce aż się wyrywają, żeby podotykać.



Chęć dotknięcia takich średniowiecznych cacek mogłem zaspokajać bezkarnie nawet pod okiem przewodniczki. Pod tym względem Jerpoint jest lepsze niż zwykłe muzeum.



Sylwetki biskupów, mnichów i rycerzy wyrzeźbione na filarach dziedzińca cloister przypominają kto w tamtych czasach najbardziej się liczył. Natomiast rzeźby smoków i kobiet mogą obrazować to, czego w klasztorze akurat brakowało.



Zgodnie ze swoją regułą cystersi z Jerpoint modlili się, obżerali i pili wino własnej roboty. Nie byli zakonem medytacyjnym więc mogli posiadać spore grunty. Zatrudniali okolicznych chłopów i wiodło im się całkiem nieźle aż do połowy XVI wieku, kiedy Henryk VIII zakończył działalność wszystkich katolickich zakonów na Wyspach.



Klasztor popadł w ruinę bardzo szybko. Z budynków gospodarczych do dziś nic nie zostało. Główny budynek klasztorny i kościół ocalał, podobnie jak dziesiątki rzeźb. Czasem poważnie uszkodzonych przez wiatr, deszcz i spadające fragmenty dachów, których w większości już nie ma.



Ze wszystkich starych klasztorów ten wyjątkowo zasługuje na uznanie i wizytę, dlatego gorąco zachęcam do odwiedzenia Jerpoint Abbey w hrabstwie Kilkenny. Wystarczy zjechać z autostrady M9 na Thomastown.



Do końca września opactwo można zwiedzać od 9.00 do 17.30, bilety €3, studenci €1. Zdjęcia i dotykanie gratis ;)