Pokazywanie postów oznaczonych etykietą manuskrypty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą manuskrypty. Pokaż wszystkie posty

13.09.2011

Zagadka starego opactwa

W Irlandii znajdują się pozostałości ponad 1200 średniowiecznych klasztorów. Skąd taka ogromna liczba na tej małej i raczej słabo zaludnionej wyspie? Czym się różni klasztor od opactwa, a czym abbey od priory a czym od friary? Dlaczego prawie wszystkie klasztory są w ruinie? Takie pytania dziś stawiam, by na nie zaraz odpowiedzieć. Zagadka może się przerodzić w krótką historię chrześcijaństwa w Irlandii, więc z góry ostrzegam :) 
  Sligo Dominican Friary
Irlandia została ochrzczona tak dawno temu, że wtedy nie istniał tu jeszcze żaden język, w którym można by te czasy opisać. Nawet z czasów św. Patryka nie zachowały się żadne irlandzkie historyczne pisma. Zachowały się natomiast ustne przekazy, inskrypcje w języku ogham i ruiny klasztorów. Wkrótce po okresie działalności św. Patryka, w V wieku, świeżo ochrzczeni Celtowie zaczęli skupiać się wokół nowo tworzonych małych klasztorów chrześcijańskich, które wyrastały w całej Irlandii. W międzyczasie na sąsiednią wyspę - Brytanię najechała rzesza zatwardziałych pogan - Anglów, Sasów i Jutów. Chrześcijaństwo w Brytanii zostało przez nich zepchnięte na północ, do Walli i dalej do Szkocji, krainy Piktów. Tym samym Irlandia została całkowicie odcięta od kontynentu, od Rzymu i papieża. W tych odizolowanych warunkach przez ponad 200 lat funkcjonował całkowicie odrębny chrześcijański kościół - kościół iryjski. 
  Mellifont Cistercian Abbey
Kościół iryjski (albo iroszkocki) istniał zupełnie samodzielnie, bez żadnych kontaktów z papieżem i jego kolejnymi dekretami. W Irlandii powstały opactwa typowe tylko dla tego kraju na krańcu Europy, obowiązywały tu zupełnie inne reguły zakonne, a irlandzki opat miał większą władzę niż europejski biskup. Dwa wieki później, po ponownym nawiązaniu kontaktów z Rzymem, okazało się, że różnica w dacie najważniejszego chrześcijańskiego święta - Wielkanocy - to prawie miesiąc (miesiąc)
  Kells Augustinian Priory
Kościołem iryjskim starali się z całą mocą zarządzać kolejni następcy św. Patryka (comharba Phadraig) jednak przez te dwa wieki nie udało im się ponownie nawiązać stałych relacji z centralą w Rzymie. W tych nietypowych okolicznościach wytworzyła się całkiem nowa liturgia zawierająca więcej elementów ludycznych zrozumiałych dla prostych ludzi, powstały niespotykane nigdzie indziej celtyckie krzyże ilustrujące sceny z Pisma świętego, powstały inne od kontynentalnych klasztory, w których obok siebie mieszkali pobożni mnisi i pobożne mniszki.    
  Holycross Cistercian Abbey
W Irlandii nie było wtedy żadnych większych ośrodków miejskich, dopiero klasztory i opactwa stały się zaczątkiem większych skupisk ludzkich. Ludzie woleli się osiedlać wokół klasztorów, bo tak było wygodniej. W klasztorach mieszkali ludzie umiejący czytać i pisać, byli mądrzy i potrafili rozstrzygać spory. Byli szanowanymi sługami bożymi i najwięcej wiedzieli o nowej religii. Wczesnośredniowieczne miasta zbudowane wokół jednego kamiennego kościoła istnieją do dziś i mają się dobrze. Dobrym przykładem jest Kells, skąd pochodzi słynna księga.       
  Castledermot Franciscan Priory
Średniowieczne klasztory w Irlandii były bardzo ważnymi ośrodkami edukacyjnymi. Tu mieszkali ludzie znający łacinę, czyli język nowej religii chrześcijańskiej. Umieli w tym języku zapisywać więcej niż tylko inskrypcje nagrobne w języku ogham znane celtyckim druidom. Mnisi w klasztorach przejęli rolę druidów. Do założenia kolejnego klasztoru potrzeba było tylko 12 mnichów, więc liczba iryjskich klasztorów wciąż rosła.  
  Jerpoint Cistercian Abbey
W tych klasztorach przez kolejne stulecia kopiowane były pracowicie kolejne księgi, tu dojrzewała sztuka ilustrowania ksiąg czterema kolorami, tu kształcili się misjonarze, którzy wyruszali z Irlandii, aby ewangelizować pozostałe ludy Europy nękanej wciąż najazdami germańskich barbarzyńców. Do Polski mnisi z Irlandii dotarli na długo przed świętym Wojciechem.
  Jerpoint Cistercian Abbey
W IX wieku w Irlandii pojawili się waleczni Wikingowie. Ich celem początkowo był rabunek, więc zaczęli odwiedzać przede wszystkim klasztory, gdzie skarbów było najwięcej. Irlandzcy mnisi zbudowali wtedy wysokie okrągłe wieże, żeby przed Wikingami móc się zawczasu w nich schować. Wikingowie zbudowali potem kilka miast, w tym Dublin i w końcu postanowili w Irlandii zostać na stałe. Pamiątką po tym okresie są słynne okrągłe wieże rozsiane po całym kraju oraz skarby w muzeach - te ocalałe w Dublinie i te skradzione - w Oslo. 
  Bective Cistercian Abbey
W XII wieku najwięcej klasztorów w Irlandii posiadał zakon Cystersów. Były to najważniejsze wówczas w kraju ośrodki nauki, sztuki, kultury, medycyny, rzemiosła i rolnictwa. W wieku XIII powstały prawie jednocześnie powstały trzy nowe zakony: Franciszkanów, Dominikanów i Augustianów, był to też szczytowy wiek rozkwitu klasztorów w Irlandii. 
  
Najważniejsze klasztory nosiły miano abbey. Opactwem zarządzał opat a jego władza była absolutna. Opactwu abbey podlegały klasztory priory - podrzędne rangą, zależne od opata chociaż czasem nie mniej okazałe. Zarówno abbey jak i priory miały grunty, zwierzęta, uprawy, czasem olbrzymie tereny. Wieśniacy, którzy mieszkali na okolicznych terenach byli zarówno parafianami jak i pracownikami na klasztornych farmach i polach.   
  Ross Errilly Franciscan Friary
Natomiast klasztory zwane friary były miejscami, gdzie mieszkali mnisi z zakonów medytacyjnych. Franciszkanie, Augustianie, Dominikanie ślubując ubóstwo nie mogli posiadać żadnych ziem, zwierząt ani bogactw. Żyli z tego co sami dostali, poświęcając czas na modlitwę i medytację. W murach tych klasztorów mieszkali nie zakonnicy, tylko bracia (friars). Z dzisiejszego punktu widzenia ruiny klasztorów typu abbey, priory i friary nie różnią się wiele między sobą. 
  Kilcooly Cistercian Abbey
W połowie XVI wieku król Henryk VIII, władca Anglii i Irlandii poróżnił się z papieżem i sam siebie ogłosił głową kościoła. Jednocześnie wydał edykt rozwiązujący wszystkie istniejące klasztory w Anglii, Walii i Irlandii (Dissolution of the Monasteries). Klasztory angielskie i walijskie przestały istnieć z dnia na dzień, w Irlandii wyglądało to nieco inaczej. Zakonnicy z zamykanych klasztorów irlandzkich przenosili się dalej na zachód, gdzie faktyczna władza króla był mniejsza a klasztory wciąż funkcjonowały z powodzeniem aż do połowy XVII wieku. Najazd wojsk Olivera Cromwella brutalnie zakończył działalność ostatnich klasztorów w Irlandii.  
  Sligo Dominican Friary
Wiele klasztorów zostało wtedy zajętych jako koszary dla wojska. Cromwell lubił powiadać, że dopóki religia katolicka będzie istniała, dopóty nie będzie w Irlandii pokoju. Te słowa starał się wprowadzać w czyn. Od jego czasów irlandzkie klasztory i opactwa zaczęły popadać w ruinę.  
  Mural z Belfastu
Z czasem pozbawione dachów kościoły i klasztory zaczęły zamieniać się w cmentarze. Pod dawną posadzką grzebano ludzi związanych z danym miejscem - opatów, fundatorów, dobroczyńców, zakonników, przyszłych świętych.  
  Fore Benedictian Abbey 
Dziś większość opactw sprzed kilkuset lat leży gdzieś pośród łąk i pastwisk, z dala od głównych dróg i miast. Czasem porasta je bluszcz, czasem widać świeże kwiaty. Przyciągają swoim ogromem, surowością i kamienną ciszą. Każde ma swoją niepowtarzalną historię. Każde jest zagadkowe. Tajemnicze.
 

21.04.2011

Cathach - najstarszy irlandzki rękopis

czyli jak powstały prawa autorskie

W napisaniu niniejszego tekstu dużą rolę odegrała wizyta w Royal Irish Academy w Dublinie, gdzie od Głównego Bibliotekarza otrzymałem zdjęcia oraz zgodę na ich wykorzystanie na swojej stronie. Rzecz cała dotyczy najstarszego znanego w Irlandii rękopisu oraz pierwszego sporu o prawa autorskie. Bohaterem tej opowieści jest ojciec chrzestny wszystkich piratów - święty Kolumba. A sam manuskrypt to Cathach - Psałterz św. Kolumby.
  
Irlandia w VI wieku była krajem, gdzie druidzi jeszcze odprawiali w lasach swoje pogańskie ceremonie, a już na skraju tych lasów powstawały chrześcijańskie klasztory. W klasztorze św. Finiana została napisana po łacinie księga zawierająca wszystkie Psalmy. 
  
Cała księga napisana została przy pomocy ptasich piór i czarnego atramentu. Powstawała przez 13 tygodni i liczyła 110 stron. Każdą pierwszą literę kolejnego psalmu pracowity mnich wyróżnił, powiększył i ozdobił. Na ówczesne czasy taka księga to było coś. Nic dziwnego, że zachwycała VI -wiecznych znawców tematu. 
  
Pewnego dnia do klasztoru św. Finiana zapukał św. Kolumba. Oczywiście w VI wieku żaden z nich nie był jeszcze świętym. Dalsze wydarzenia pokazują jednak, że już wtedy obaj bardzo się starali, tyle że każdy na swój sposób.
  
Św. Kolumba zachwycony Psałterzem pożyczył go od św. Finiana na jedną noc. W tym krótkim czasie zdołał ją całą skopiować. Źródła nie podają, skąd miał ptasie pióro i atrament, ale faktem jest, że na tych wszystkich zdjęciach z Royal Irish Academy jest właśnie ta kopia św. Kolumby, o której właśnie mowa. 
  
Św. Finian na wieść o czynie św. Kolumby wpadł w szał. Jednak jego reakcja na skopiowanie kilkumiesięcznej pracy natrafiła na równie twarde stanowisko św. Kolumby. W końcu chodzi o krzewienie chrześcijaństwa, dwa Psałterze to przecież dwa razy więcej Słowa Bożego więc o co kaman?
  
Rozwiązania sporu nie było, więc obaj udali się do króla Irlandii. High King Diarmait Mac Cerbhaill po zapoznaniu się z materiałem dowodowym orzekł bez zbędnej sylaby - "Tak jak cielę należy do matki, tak każda kopia księgi należy do autora oryginału". Ten pierwszy w historii werdykt w sprawie praw autorskich jest tym bardziej ciekawy, że król Diarmait Mac Cerbhaill nawet nie umiał czytać po łacinie. Ówczesnym językiem pisanym w Irlandii był ogham.
  
Św. Kolumba nie zgodził się z wyrokiem i nie oddał swojego Psałterza. Uważał, że króla wspierają poganie i druidzi blokując krzewienie chrześcijaństwa. Zgromadził więc armię i doprowadził do bitwy. Zginęło w niej około 3000 ludzi. To sporo więcej niż w najbardziej znanej irlandzkiej bitwie - Battle of the Boyne.   
  
Bitwa o piracką kopię manuskryptu przeszła do historii jako Battle of the Book – „Bitwa o Księgę”. Bitwę stoczoną w 561 roku pod Cúl Dreimhne wygrał św. Kolumba. Dopiero podczas zbierania trupów z pola boju św. Kolumba zrozumiał swój błąd. Nie po to przecież kopiował świętą księgę, żeby ginęli mężni ludzie. 
  
Św. Kolumba ze wstydem opuścił Irlandię. Porzucił swoją kopię Psałterza i udał się na szkocką wyspę Iona, gdzie założył swój pierwszy klasztor, a potem kolejne. Zapamiętano go jako Apostoła szkockich Piktów. Kilkaset lat później zakonnicy Kolumby uciekając przed Wikingami trafili w powrotem do do Irlandii, gdzie powstała najważniejsza księga Średniowiecza - Księga z Kells. Bogato ilustrowaną Book of Kells można dziś oglądać w pilnie strzeżonej bibliotece Trinity College w Dublinie.

Tymczasem kopia św. Kolumby zaczęła żyć własnym życiem. Księga, która wygrała bitwę nazwana została The Battler - Cathach - od irlandzkiego cath - "bitwa". Przez setki lat przechowywano ją w złotej szkatule i zabierano na wszelkie bitwy. Piracką kopię Kolumby używano jako amulet nawet tysiąc lat po jego śmierci. Była "Księgą, która wygrywa bitwy", talizmanem gwarantującym zwycięstwo, amuletem zwycięstwa.
  
Z Psałterza św. Kolumby przez wieki ubywało kolejnych stron. To, co pozostało do naszych czasów zostało pracowicie zabezpieczone i schowane w podziemiach Akademii w Dublinie. Trochę czasu poświęciłem, żeby tam dotrzeć i obejrzeć na własne oczy te ocalałe 58 stron najstarszego irlandzkiego manuskryptu. Są w większości nadpalone, poszarpane i odbarwione. Zostały napisane 1500 lat temu więc oglądaniu ich towarzyszył miły dreszczyk.
  
Podsumuję tę historię. Psałterz św. Finiana napisany w VI wieku został spalony przez Wikingów około 950 roku. Wcześniej św. Kolumba zdążył zrobić kopię tego manuskryptu. Widziałem go tydzień temu w Dublinie, mieście zbudowanym przez Wikingów. Kopia przetrwała dłużej niż oryginał. Odkryłem "Rękopis znaleziony w Dublinie", który powstał prawie pół wieku przed chrztem Polski. A Kolumba został jednym z 12 apostołów Irlandii. 

Więcej o św. Kolumbie tu: SlaveckM
 _____________________________________
All photos courtesy of RIA

28.06.2010

Irlandzki krzyż - celtic high cross

Krzyż celtycki jest jednym z charakterystycznych dla Irlandii motywów. Jest tak rozpowszechniony i wtopiony w tutejszą kulturę, że oprócz kościołów i cmentarzy, które są naturalnym środowiskiem dla symboli religijnych ujrzeć go można w najprzeróżniejszych miejscach. Celtycki krzyż pojawia się na filiżankach, hotelowych serwetkach, drzwiach do pubu, proporczykach drużyn sportowych, ciężarówkach, kopertach, koszulkach, oraz oczywiście na obrączkach, tatuażach i w sklepach z pamiątkami.
    
Pierwotny pogański symbol celtyckiego krzyża jest wcześniejszy niż chrześcijaństwo i ma symetryczną postać okręgu przeciętego dwoma liniami w poziomie i w pionie. Jego symboliką zajmuje się tak wiele dziedzin wiedzy, że nie będę tego tematu tu rozszerzał, wystarczy powiedzieć, że nazywa się go „znakiem słońca” i „krzyżem solarnym”. 
  Nobber - hrabstwo Meath
Starcie pogańskiego Boga Słońce z chrześcijańskim Bogiem Ojcem, które miało miejsce po przybyciu do Irlandii św. Patryka nie miało gwałtownego przebiegu. Druidzi przewidzieli przybycie świętego i przygotowali dla niego tylko jedną pułapkę w postaci zatrutego wina, z którym Patryk sobie rzecz jasna poradził, w związku z czym nie było już większych przeszkód w ochrzczeniu całej Irlandii. 
  Monasterboice  - hrabstwo Louth
Jedno z ramion celtyckiego krzyża zostało wydłużone w stronę ziemi i tak powstał chrześcijański krzyż celtycki. Jego wzór zaczerpnięty z czasów bezbożnych został o dziwo zaakceptowany przez papieża. W takim mniej więcej pokojowym procesie pogaństwo wymieszało się z nową religią a Irlandia wzbogaciła się w nowy symbol religijny. 
  Yellow Furze  - hrabstwo Meath
Najpiękniejszymi okazami celtyckich krzyży, które możemy dziś podziwiać na Zielonej Wyspie są tzw. „high crosses” czyli „wysokie krzyże”. Zostało ich niewiele, są jedynie w około 40 miejscach, czasem po kilka w jednym. 
  Kells  - hrabstwo Meath
Najstarsze z nich powstały w VII wieku, najmłodsze w XII. Z reguły wykonywano je z jednego kamiennego bloku i najczęściej były bogato rzeźbione. Surowcem był zazwyczaj piaskowiec i wapień. "High cross" nie tylko znaczy "wysoki". Przede wszystkim jest bardzo stary. Na zdjęciu poniżej tylko ten z lewej jest "high cross". Pozostałe są dużo młodsze, chociaż wyglądają podobnie.
   Monasterboice  - hrabstwo Louth
Zdarzają się monumenty, które nie są rzeźbione, albo wyglądają na niedokończone. Wykonanie takiego masywnego pomnika ze tymi wszystkimi wyrzeźbionymi scenami zajmowało lata a warto pamiętać, że na przełomie I i II tysiąclecia zdarzało się, że trzeba było porzucać wszystko i uciekać przed nadciągającymi skandynawskimi łupieżcami. 

    Kells  - hrabstwo Meath
Wikingom trzeba jednak oddać, że zza morza przywieźli tu słowo „cross”, wcześniej był to po prostu „cheilteach”.
 
Płaskorzeźby na tych irlandzkich monumentach to przede wszystkim sceny religijne, od Adama i Ewy aż do ukrzyżowania. Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, więc dla lepszego odczytania kamiennych komiksów posługuję się schematami wykonanymi przez tych, którzy orientują się lepiej.

    
Kells  - hrabstwo Meath

Dzięki temu wiem również, że na niektórych wysokich krzyżach sprzed ponad 1000 lat można dostrzec symbole runiczne, znaki dawnych celtyckich druidów a nawet znaki zodiaku. Jak rzekłem, krzyż celtycki to wynik przymierza pogaństwa z nową religią. Później natomiast zdarzało się, że religijne spory zamieniały te krzyże w szubienice. Na tym poniżej w 1798 roku zawisło kilku katolickich mieszkańców. Ten Market Cross stał kiedyś w środku wioski ale wraz z pojawieniem się asfaltu został przeniesiony pod daszek. 
   Kells  - hrabstwo Meath
Wysokie krzyże wyznaczały miejsca religijnych obrzędów i chociaż w dzisiejszych czasach różnie to tutaj wygląda, to "high crosses" często schowane w równie wysokiej trawie obecnie stanowią wspaniałą pamiątkę z zamierzchłego średniowiecza. Tylko nieliczne monumenty tego typu stoją w centrum miasteczka jak na zdjęciach powyżej i poniżej.
  Kells  - hrabstwo Meath
Wiele z nich towarzyszy zrujnowanym klasztorom, a do niektórych można trafić tylko przez zabudowania gospodarskie, łąkę i kamienny mur otaczający zapomniany cmentarzyk. I to pod warunkiem, że wie się przez którą zagrodę należy przejść. 
  Castlekeeran  - hrabstwo Meath
Z tego co wiem, w Dublinie nie ma już ani jednego „wysokiego krzyża”. W stołecznym hrabstwie jest jeden zniszczony i jeden malutki. Aby zobaczyć jakiś większy "high cross" na własne oczy trzeba się wybrać gdzieś dalej. W ościennym hrabstwie Meath jest tych zabytków najwięcej w kraju, więc polecam, bo blisko. Stoi tu dziewięć wysokich starych pomników średniowiecza. Są w bardzo różnym stanie, schowane albo nie, wysokie albo nie za bardzo. 
  Castlekeeran  - hrabstwo Meath
Niektóre są tak małe, ze można je przeoczyć przechodząc obok. Innych nie zauważyć po prostu się nie da. Poniżej najwyższy stary wysoki krzyż w Irlandii – mierzy ponad 7 metrów wysokości.
     Monasterboice  - hrabstwo Louth
Wysokie krzyże stoją dumnie głównie w Irlandii, kilka ich jest w Szkocji, Walii, na Hebrydach i dwa na Wyspie Iona, te są prawdopodobnie najstarsze.
  Monasterboice  - hrabstwo Louth
Krzyże - pomniki ciągle niszczeją bo nie są przecież wieczne. Niektóre ucierpiały w ciągu dziejów i działań najeźdźców i nie wiadomo już dziś jak wyglądały dawniej.
   Kells  - hrabstwo Meath
Inne dotrwały wprawdzie do naszych czasów ale uległy wiatrom i deszczom zanim je zobaczyłem. Poniżej wzgórze Rock of Cashel i wyniosły kikut olbrzymiego krzyża, który runął jakieś 30 lat temu. Udało mi się znaleźć starą widokówkę, na której jeszcze stoi. 
   Rock of Cashel  - hrabstwo Tipperary
Z bliska kolumna wygląda potężnie bo taki miał właśnie być ten stojący na wzgórzu wyniosły "high cross". 
   Rock of Cashel  - hrabstwo Tipperary
Wokół postumentu w ziemię wrastają powoli jego zniszczone fragmenty.
   Rock of Cashel  - hrabstwo Tipperary
Mimo to w kraju jest jeszcze co oglądać. Oby "high crosses" stały jak najdłużej. 
 

30.01.2010

Wieża - fragment prozy

Drugie okno od ołtarza nie zamykało się. Wilgoć wykrzywiła starą ramę. Pádraig postawił swoją skrzynkę z narzędziami na posadzce kościoła. Wziął do ręki dłuto i z ciężkim westchnieniem przystąpił do pracy. Czyszcząc ramę okna ze świeżego mchu myślał o minionej nocy. Przez ostatnią noc roku 823, który właśnie odszedł myślał o tym, że skrzynię, w której przechowywana jest Księga powinien wykonać był lepiej. Księga powinna przetrwać wieki, o których nawet nie chciał myśleć. Kamienna podłoga kościoła była bardzo zimna. Klęczał na niej i zamiast modlić się myślał o skrzyni. Był bardzo dobrym cieślą. Do Zakonu schronił się po tym, jak na wyspie Iona Wikingowie wdarli się do wioski i zabili całą jego rodzinę. On jeden uszedł z życiem.

W Ceanannas w An Mhí było zgoła inaczej. Nie widać było morza, tylko zielone pagóry. Nie czuł się tu bezpiecznie, nie było żadnych skał, gdzie można się schronić. Świst wiatru i szum deszczu nie pozwalał mu zapomnieć o przeszłości. Kiedy zaczynało padać, ze swojej drewutni wołał na swoje bawiące się dzieci, żeby wracały do matki. To było tak dawno... Teraz w An
Mhí jest inaczej. Pusto i samotnie...

 

W powolne uderzenia dłuta wmieszał się nowy dźwięk. Drewniane sandały zbliżyły się do niego po kamieniach. Pádraig odwrócił się od okna i spojrzał na swojego przeora. Od czasów, kiedy opuścili Ionę przybyło mu wiele zmarszczek. „Kiedy ja ostatnio spoglądałem w zwierciadło?” – pomyślał.

- Jak idzie? – rzucił bez zbędnej sylaby Columcille. Jego imię w celtyckim oznaczało „Gołębica Kościoła”, ale czasami zachowywał się jak zwykły kruk.

- Będzie dobrze – odparł Pádraig, ale Columcille już tego nie usłyszał.

Przeor musiał być wszędzie. Przestrzegał braci, że Wikingowie mogą ich tu znowu znaleźć, więc muszą być na to gotowi. Muszą chronić cenną Księgę. Dlatego kazał postawić wieżę, z której zawczasu będzie można zobaczyć tych zbrodniczych pogan. Pádraig był bardzo zadowolony z drabin, które wykonał. Osiem solidnych drabin prowadzących na samą górę, które przetrwają wieki.



  

- Jak idzie? – znienacka zawołał Mobhi. Musiał mieć stopy zrobione z owczej skóry bo nigdy nie używał sandałów i nie było mu zimno.

- Aleś mnie przestraszył! – Pádraig naprawdę się przestraszył. – Nie jesteś na wieży?

- A wyglądam jakbym był na wieży? Idę malować! – z radością oświadczył Mobhi. Był najbardziej szanowanym przez Columcille’a rysownikiem. Dzięki niemu Księga była taka jak przeor właśnie chciał. Mobhi mało spał, kiedy miał zmianę na wieży myślał jak namalować Księgę. Kiedy malował, nie myślał o niczym innym. Z czterech kolorów robił wszystkie inne. Potem przychodził Columcille i budził go na dyżur na wieży.

Nawiasem mówiąc ten koleś chyba przeczuwał, że tysiąc lat później ludzie będą oglądać jego malunki pod pancernym szkłem. Starał się bardzo.  Czuł, że jego Madonna z Dzieciątkiem przejdzie do historii. Dlatego był taki wyluzowany.



 
 
Pádraig spojrzał przez okno. Słońce było już wysoko, na wieży pewnie jest już brat Daragh. Spojrzał na zegarek. „Ależ ja się z tym oknem cackam” – pomyślał. Wrzucił dłuto do skrzynki z narzędziami, zmówił szybki pacierz i oddalił się w nieznanym kierunku.

Na pierwszym zakręcie stanął oko w oko z Przeorem.
- Pamiętasz o tym łóżku? – spytał znienacka, jak to kruk.
- O jakim łóżku? – Pádraig wiedział o co chodzi, ale chciał się już położyć w swojej celi.
- W mojej celi, która jest tuż koło twojej celi. Mieszkamy tam,  zapomniałeś? – gołębica była nadal krukiem.



  
- Aaa, tak pamiętam, ojcze – Pádraig już wiedział, że dziś prędko nie zaśnie.
- To dobrze, bardzo dobrze. Może się najpierw jednak wyśpisz, wyglądasz jakbyś całą noc wypatrywał Wikingów – Columcille zamienił się w gołębicę, spojrzał szybko na zegarek na ręce Pádraiga i już go nie było.



  
- Odpadam – szepnął już do siebie Pádraig. W tym momencie rozległ się w monastyrze rozdzierający kobiecy głos Daragha. Ten chłopak musiał coś przejść w swoim krótkim życiu, ale wzrok miał dobry. Najlepszy w całym klasztorze.

- WIKINGOOOOOOWIEEEEEEE – nad całym opactwem echo jakoś nie chciało zamilknąć. Dopowiedziało nawet: OOOWIEEEEEEEE...
 
Z cel wysypali się mnisi biegnąc co koń wyskoczy w kierunku wieży. Columcille już tam był i wydawał rozkazy. KSIĘGA na górę! Drabiny na GÓRĘ! Daragh! Co widzisz?


  
- IDĄ, OJCZE, IDĄ całą chmarą! Jasne włosy widzę! Z Dúbh Linn idą na nas!!! – głos z wieży był słyszalny chyba też przez nacierających.
- ILU???
- KROCIEEE!!! Nie umiem policzyć! – Daragh umiał liczyć tylko do dziesięciu.
- Ale ILUUUU!!!
- Dwakroć po tysiąć pińcet dwa dziewińcet! – zaryzykował Człowiek O Najlepszym Wzroku, Który Umiał Liczyć Do Dziesięciu (Imieniem Daragh).
- Bracie Daragh! Nie ma takiej LICZBYYYY! – skłamał Ojciec Przeor.
- ALE IDĄ NA NAS!!! – tym razem Daragh prawdę rzekł.

Ta beznadziejna wymiana zdań trwała aż do momentu, kiedy groźni najeźdzcy o blond włosach dotarli do wieży, porobili trochę zdjęć, zjedli sardynki z puszek z Tesco, spytali o Jolkę i wsiedli do autobusu, żeby wrócić do Dúbh Linn i zdążyć na samolot powrotny z wyspy Eire. Po sylwestrze mieli już dość wrażeń, zaczął się rok 2009 i kiedyś też się skończy, więc szkoda czasu na jakieś wieże i zakonników zaklętych w kamieniu.
 
________________________________________________

Słowniczek:
Pádraig - Patryk
Ceanannas – obecnie Kells
An Mhí – obecnie hrabstwo Meath
Columcille – obecnie święty Columba vel Kolumban
Rok 823 – wtedy Columcille był już w niebie jako jeden z 12 Apostołów Irlandii, więc nie mógł być jednocześnie w Kells. A może był...
Księga – Book of Kells, do obejrzenia w Dublinie, w bibliotece uniwersytetu Trinity College



  
Dúbh Linn – obecnie Dublin, stolica Irlandii założona przez Wikingów
Wikingowie – obecnie najeźdźcy
Wieża – po prostu zwykła wieża w Irlandii. Ale nigdzie indziej takiej samej nie znajdziecie.