31.05.2011

Pendragon Tours

Jakiś czas temu założyłem własną działalność pod nazwą Pendragon Tours i w jej ramach organizuję wycieczki po Irlandii. Chętnych do podróżowania ze mną zapraszam na moją stronę firmową www.around-ireland.com. Jeśli ktoś chciałby być informowany o zbliżających się wycieczkach poprzez Facebooka - wystarczy kliknąć przycisk „Lubię to”. 
  
Ważna informacja dla tych, którzy jeździli ze mną na wycieczki w zeszłym roku – Pendragon Tours ma teraz większy i wygodniejszy samochód. Zapraszam na moją stronę i na wycieczki po Irlandii.Samochód widoczny na poniższym zdjęciu już zajeździłem :)
 

21.05.2011

Jak powstała brytyjska flaga - Union Jack

Wielka Brytania nie byłaby taka wielka gdyby nie mała Irlandia. To właśnie na Irlandii, jak na jakimś średniowiecznym poligonie Anglicy przez całe 800 lat wprawiali się w podbojach innych wysp, pacyfikowaniu rdzennych mieszkańców i grabieniu dóbr naturalnych na potrzeby dobrze urodzonych królewskich darmozjadów. Trzeba im przyznać, że osiągnęli w tym sporą wprawę, bo teraz w Irlandii prawie nie mówi się po irlandzku, słynny angielski Union Jack na dobre wkomponował się w flagi wielu innych krajów, a oficjalny tytuł panującej królowej Elżbiety II to: Z Bożej łaski Królowa Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, Antigui i Barbudy, Australii, Bahamów, Barbadosu, Belize, Grenady, Kanady, Jamajki, Nowej Zelandii, Papui-Nowej Gwinei, Saint Kitts i Nevis, Saint Lucia, Saint Vincent i Grenadyn, Tuvalu i Wysp Salomon, Przewodnicząca Wspólnoty Narodów, Obrończyni Wiary.
  
Znana dziś wszystkim polskim emigrantom flaga Wielkiej Brytanii (Union Jack) zawisła po raz pierwszy w Dublinie. Było to 1 stycznia 1801 roku. Brytyjczycy zakomunikowali w ten sposób trzeźwiejącym po sylwestrze Irlandczykom, że ich nowy kraj od tej pory nazywa się Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii. W 1922 roku Irlandia odzyskała swoją niepodległość, ale irlandzki akcent na brytyjskiej fladze pozostał już na zawsze. 
  
Niedawno oglądałem w TV ślub księcia Williama i sam już nie wiem, czy zobaczyłem więcej union jacków czy też dobrze urodzonych brytyjskich darmozjadów. W każdym razie była to piękna i starannie zaplanowana uroczystość. Za kilka dni do Dublina przyjeżdża brytyjska królowa Elżbieta II. Będzie to PIERWSZA królewska wizyta od momentu, kiedy Irlandia wyzwoliła się spod brytyjskiej okupacji. PIERWSZA królewska wizyta w Irlandii od 99 lat. W Dublinie znów zawisną union jacki. Mam nadzieję, że ta impreza również będzie starannie zaplanowana i dobrze chroniona, bo jak wiadomo - IRA wcale nie śpi. 

17.05.2011

Dolmeny w Dublinie

Co jakiś czas pokazuję na tym blogu irlandzkie dolmeny. Skoro postawiono je kilka tysięcy lat temu, to teraz warto chociaż wiedzieć jak taki dolmen w ogóle wygląda. Dziś dolmeny, które można znaleźć w granicach miasta stołecznego Dublin, do których można dojechać miejskim autobusem albo tramwajem LUAS. Miasto Dublin założyli Wikingowie około 841 roku w miejscu, gdzie tysiące lat temu inni ludzie mieli swoje miasta i wioski. I swoje kamienne dolmeny.

O pierwszym z nich dowiedziałem się od Jarka (Jarek - dzięki!). Dolmen Ballybrack stoi na zwykłym osiedlu, na samym środku trawnika. Widać go nawet z przejeżdżającego obok autobusu. Jest to najbardziej niesamowita i absurdalna lokalizacja dolmenu z jaką miałem do czynienia. 
  
Jak każdy porządny dolmen liczy przynajmniej 4500 lat. Jest nieduży, ma około 2 metrów wysokości. Poziomy kamień wsparty na granitowym trójnogu waży najwyżej 5 ton. Przez te 4,5 tysiącleci wokół tego megalitu nie działo się pewnie zbyt wiele. Ślady graffiti, potłuczonych butelek i ognisk palonych pod dolmenem świadczą o tym, że teraz po zachodzie dzieje się tu na Cromlech Fields dość sporo. 
  
Drugi dzisiejszy megalit znalazłem już w typowych irlandzkich okolicznościach. Dolmen Brennastown stoi w krzaczkach za rzeczką, pomiędzy laskiem a łączką. Prowadzi do niego ścieżka biegnąca częściowo przez prywatny teren więc pytać trzeba o pozwolenie właściciela białej bramy na szóstym zakręcie od świateł. Ostatnio był na RTE 1 reportaż o tym dolmenie więc można natknąć się na szkolną wycieczkę. Ścieżka od białej bramy jest już nieźle wydeptana.
  
Ten dolmen jest już przyzwoitym granitowym gigantem, dobrze schowanym przed miejscowymi i zagranicznymi wandalami. Można wprawdzie dojechać w jego pobliże tramwajem, ale bez dobrych butów tą drogą nie radzę się zapuszczać. Poza tym część tej trasy trzeba pokonać po torach Luasa a to może już być niebezpieczne a nawet karalne. Może nawet bardziej karalne niż niebezpieczne, ale po co ryzykować.
  
Trzecia droga jest najkrótsza ale też najbardziej stroma. To zjazd na tyłku pomiędzy posesjami Druid Glen i Dolmen House. Samo nazewnictwo tych domów jest obiecujące, a jeszcze pozostaje stromy i śliski powrót. Alternatywą może być albo biała brama na szóstym zakręcie albo tory LUASa, co kto lubi. Ja lubię to, co trudniej zdobyć. 
 

Przeczytaj również: sezon na dolmeny